Mecenas Olewników: Policja zawaliła sprawę
Sąd apelacyjny utrzymał wysokie wyroki dla morderców Krzysztofa Olewnika. Prokuratura bada jednak, czy skazanym nie pomagał ktoś jeszcze oraz czy sami Olewnikowie, prowadząc prywatne śledztwo, utrudniali pracę policji. "To linia obrony tych, którzy zawalili śledztwo" - mówi mecenas Olewników.
- Samobójstwo Pazika: wszystko na jedną kartę
- Prokuratorzy popełnili błędy w sprawie Olewnika?
- Śmierci Olewnika nie wyjaśni speckomisja
- Prokuratura może umorzyć sprawę Olewnika
- Porywacze Olewnika pod opieką psychologa
- Nowy ślad w sprawie śmierci Olewnika
- "Krzysztof Olewnik mógł żyć"
- Policjanci bez kary za śmierć Olewnika
- Skazany za zabójstwo Olewnika chce wolności
- Detektyw Rutkowski kłamał w sprawie Olewnika?
- Olewnikowie odrzucili policyjną ochronę
- Oskarżani policjanci: Olewnikowie kręcą
- Olewnik przeszkadzał mafii prać miliony?
- Ojciec Olewnika dostał zarzut pobicia
- Dymisja za nadgorliwość w sprawie Olewnika
- Speckomisja wyjaśni zabójstwo Olewnika?
- Umorzono sprawę Włodzimierza Olewnika
- Dożywocie dla zabójcy Krzysztofa Olewnika
- Szymański: Nie mam sobie nic do zarzucenia
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według nieoficjalnych informacji DZIENNIKA śledczy badają wątki, które dotyczą rodziny samego Krzysztofa Olewnika. Właśnie podczas lektury jednej z tajnych analiz w siedzibie gdańskiej prokuratury ojcu porwanego, Włodzimierzowi Olewnikowi, puściły nerwy.
"Chciał zniszczyć dokument, który znalazł w aktach, uderzył interweniującego prokuratora" - mówi jedna z osób znających efekty śledztwa. Otóż według opinii prokuratorów i policjantów prowadząc śledztwo na własną rękę i wynajmując prywatnych detektywów, Olewnikowie utrudnili działania policji.
"Ta teza się nie utrzyma"
"Wątek braku współpracy z policją ze strony rodziny Olewników pojawiał się podczas procesu w Płocku. Podnosili go policjanci, którym niedawno prokuratura postawiła zarzuty za to, że ich fatalna jakość ich pracy doprowadziła do śmierci Krzysztofa Olewnika" - mówi DZIENNIKOWI mecenas Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny.
Jego zdaniem teza o utrudnianiu przez Olewników śledztwa nie ma szans się utrzymać. "Znam całość materiałów zgromadzonych w śledztwie. Zarówno tych jawnych jak i tajnych" - mówi mecenas Wilk. "To po prostu linia obrony policjantów, którzy zawalili powierzone im śledztwo" - dodaje.
Dzisiejsza decyzja sądu oznacza, że Robert Pazik spędzi w więzieniu resztę swoich dni. Wraz ze Sławomirem Kościukiem, który popełnił samobójstwo jeszcze w areszcie, został ostatecznie uznany winnym zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
"Żaden ze skazanych nie został ukarany tylko na podstawie pomówień współoskarżonych. Wyrok został wydany po analizie całych akt. Apelacje uznajemy za bezzasadne" - mówił przewodniczący składu sędziowskiego Paweł Rysiński. Tym samym obalił zażalenie obrońców gangsterów dowodzących, że jedynym dowodem były słowa Kościuka - który "pękł" w śledztwie.
Niewyjaśnione wątki sprawy
Z drugiej strony - sędziowie sądu apelacyjnego oddalili również wspólne zażalenie prokuratury i rodziny Olewników, których sprzeciw budził zaledwie roczny wyrok dla Katarzyny Franiewskiej. To żona "mózgu" porwania - Wojciecha Franiewskiego. Według prokuratury i krewnych zamordowanego mężczyzny kobieta, dostarczając jedzenie do domu, w którym przetrzymywany był Krzysztof Olewnik, musiała wiedzieć, co się dzieje w środku.
Wyrok nie kończy jeszcze sprawy - bo w tle porwania nadal jest wiele niewyjaśnionych wątków. Specjalna grupa funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego i gdańskich prokuratorów nadal pracuje - przede wszystkim bada samobójstwa dwóch głównych podejrzanych o uprowadzenie i późniejsze zabójstwo.
Mózg porwania Wojciech Franiewski powiesił się w czerwcu 2007 r. w silnie strzeżonej celi aresztu w Olsztynie. Jeszcze pilniej strzeżony Sławomir Kościuk również zdołał odebrać sobie życie. Wybrał kąt celi, którego nie obejmował monitoring. Sekcja zwłok wykazała, że w jego krwi znajdowała się... amfetamina i alkohol.
Innym zadziwiającym zbiegiem okoliczności była kradzież akt sprawy. Zginęły one policjantom z Płocka, którzy jako pierwsi zajmowali się sprawą uprowadzania - złodzieje ukradli im radiowóz, którym wieźli do stolicy komplet dokumentów do gruntownej analizy.
Tylko dzięki przypadkowi nie zaginął dowód - analizy połączeń telefonicznych, który doprowadził kolejną policyjną ekipę do sprawców.
Odnaleziony trzy lata po śmierci
Bandyci porwali 27-letniego syna przedsiębiorcy z Drobina (Mazowieckie) w październiku 2001 r. Sprawcy zażądali okupu, kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 r. przekazano porywaczom 300 tys. euro, ale uprowadzony nie został uwolniony. Jak się potem okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy mężczyznę zabito - Pazik i Kościuk udusili go. Ciało ofiary, torturowanej przed śmiercią, znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania i trzech od zabójstwa.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!