Zabili Polaka i nie poniosą żadnej kary
Czterej funkcjonariusze Kanadyjskiej Królewskiej Konnej Policji nie odpowiedzą za śmierć Polaka Roberta Dziekańskiego. Zmarł on na lotnisku w Vancouver po obezwładnieniu paralizatorem elektrycznym. Prokuratura prowincji Kolumbia Brytyjska uwolniła policjantów od wszystkich zarzutów.
- Śmierć Polaka obśmiana w internecie
- Pogrzeb Polaka zabitego paralizatorem
- Marzył o raju, trafił do piekła
- Film obnaża kłamstwa zabójców Polaka w Kanadzie
- Polak kolejną ofiarą nożowników
- Nie wezwali lekarzy do umierającego Polaka
- Na tych lotniskach dyskryminują Polaków
- Kanada blokuje polskie dochodzenie
- Nie ma kary za zabicie Polaka paralizatorem
- To nie zawał zabił Polaka na lotnisku
- Dziekański zginął przez kierowcę limuzyny?
- Nowe fakty ws. śmierci Polaka w Vancouver
- Zabity paralizatorem Polak nie był agresywny
- Zbadają, jak policjanci zabili Polaka
- Żałuje, że zabił Polaka na lotnisku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Eksperci ustalili, że paralizator spowodował dodatkowe obciążenie organizmu Dziekańskiego, ale nie było to przyczyną śmierci - oświadczył rzecznik prokuratury. Swoją rolę odegrał też atak serca.
"Istnieje znaczna liczba niezależnych dowodów wspierających tezę, że funkcjonariusze wykonywali swe obowiązki zgodnie z prawem. Nie ma istotnego prawdopodobieństwa, że będą skazani z tytułu któregokolwiek z rozważanych wobec nich zarzutów" - zaznaczył rzecznik.
>>> Już wcześniej spekulowano, że policjanci nie poniosą kary
Po uwolnieniu policjantów od zarzutów mogą oni obecnie zeznawać w śledztwie dotyczącym użycia paralizatora. Policja deklarowała wcześniej, że nie zezwoli na przesłuchanie swych funkcjonariuszy i nie udostępni prokuraturze swych akt na temat interwencji na lotnisku, dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie zarzutów.
>>> Film obnaża kłamstwa policjantów, ale dla Kanadyjczyków to za mało
W październiku ubiegłego roku w międzynarodowym porcie lotniczym Vancouveru policja użyła paralizatora na Polaku. Twierdziła, że nieznający języka angielskiego 40-letni Dziekański zaczął się zachowywać agresywnie. Opublikowany później film, nakręcony telefonem komórkowym przez świadka wydarzenia, pokazywał jednak, że Dziekański nie był agresywny. Szukał jedynie pomocy. Polak był wyczerpany trudami 14-godzinnej lotniczej podróży i 10 godzinami oczekiwania na matkę, która była sponsorem jego planowanego osiedlenia się w Kanadzie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!