Ojcowie domagają się pomocy od Tuska
Większość z nas spędza dziś świąteczne chwile z rodziną. Jednak są ludzie, którym sąd zabrał to, co mają najcenniejszego - dzieci. Zdesperowani ojcowie, którzy walczą o kontakt z bliskimi postanowili przypomnieć o tym premierowi Donaldowi Tuskowi. W Wigilię pikietowali jego dom w Sopocie.
- Mężczyźni ofiarami dyskryminacji w sypialni
- Prawo ojca przed unijnym Trybunałem
- Miesiącami czekają na spotkanie z dzieckiem
- Polski ojciec tak dobry jak matka. Prawie
- Ojcowie i matki chcą bronić swoich praw
- Ojciec na 24 godziny rocznie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dzieci z rodzin podzielonych nadal pragną mieć tatę i mamę. Potrzebują jednakowo obojga rodziców. Na to nie pozwalają urzędnicy - sędziowie mający reprezentować dobro prawa, dobro społeczne. Odbieranie dzieciom jednego z rodziców, ograniczanie praw któregokolwiek rodziców to gwałt zadany dziecku, to proceder sformalizowanego zła" - głosi fragment listu otwartego, odczytanego przez manifestujących.
Wśród pikietujących większość stanowili ojcowie, było też jednak i małżeństwo, którym sąd odebrał prawo do wychowywania trójki dzieci.
Demonstrujący mieli ze sobą transparenty z napisami "Ojcowie się starają - sądy uniemożliwiają", "Ograniczenie kontaktu z ojcem jest krzywdą dziecka", "Sądy zrywają więzi rodzinne".
"Sądy rodzinne są niesprawiedliwe i działają w sposób przewlekły. Nawet w święta i taki dzień jak wigilia zakazują widzeń z dziećmi" - mówi jeden z organizatorów pikiety, 49-letni Waldemar Kalinowski z Gdańska.
Od czerwca nie może się on widzieć z 4-letnią córką. Wcześniej miał prawo do spotkań z dziewczynką tylko dwa razy w tygodniu po dwie godziny i zawsze w obecności kuratora sądowego. "Przez matkę córki jestem izolowany, a sąd daje jej wiarę robiąc ze mnie jakiegoś upiora. Polski system prawny sprawia, że dzieci stają się półsierotami" - dodał Kalinowski.
Pikieta przebiegła spokojnie, jej uczestnicy nie skandowali żadnych haseł. Porządku pilnowali policjanci i funkcjonariusze BOR.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!