Prokuratura nie będzie ścigać szefa ABW
Szef ABW nie łamał prawa odmawiając pokazania agentom CBA swojego kontraktu z siecią komórkową Era. Tak uznali warszawscy śledczy - dowiedział się DZIENNIK. Czy to koniec walki między specsłużbami? "To chora sytuacja. Każdy szuka haków, zamiast łapać bandytów" - mówi oficer służb.
- CBA nie słucha premiera
- Szef ABW na dywaniku w Sejmie i u premiera
- Zarobił sześć milionów dzięki PiS
- CBA bierze pod lupę mieszkania ABW
- Szef ABW może zarabiać jak chce
- Prokuratorzy zbadają śmierć oficera służb
- Dochody szefa ABW prześwietli Sejm
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"CBA może się od tej decyzji odwołać do sądu" - mówi DZIENNIKOWI rzecznik Prokuratury Okręgowej dla Warszawy-Pragi, Renata Mazur.
Miesiąc temu szef CBA Mariusz Kamiński złożył doniesienie do prokuratury na szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka. Zarzucił mu, że nie chcąc ujawnić kontrolerom z CBA kontraktu, na mocy którego otrzymał gigantyczną odprawę, utrudnia kontrolę i łamie prawo. Teraz prokuratorzy uznali, że Bondaryk nie naruszał przepisów.
To oznacza, że w zaciętej wojnie którą toczą szefowie służb, padł remis. Wcześniej Krzysztof Bondaryk skarżył się na CBA do prokuratury. Według niego agenci CBA przekroczyli swoje uprawnienia, gdy weryfikowali jego oświadczenie majątkowe. Prokuratura wówczas nie podzieliła jego punktu widzenia i odmówiła wszczęcia śledztwa, a sąd jej decyzję podtrzymał.
"To chora sytuacja. Dziś zajmujemy się wyniszczającą wojną między sobą. Każdy szuka haków na siebie, a nikt nie ma czasu na łapanie bandytów" - komentuje jeden z oficerów służb.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!