Niemcy zabrali Polce syna, a my jej wolność
Polskie organy ścigania wykonują polecenia niemieckich w sprawie, która budzi emocje oraz spory między rodakami i zachodnimi sąsiadami. Chodzi o Beatę Mosebach, której - po rozstaniu z niemieckim mężem - zagraniczny sąd odebrał prawa do syna . Ale tylko zaocznie i nie w zakresie praw rodzicielskich. Tymczasem, gdy Polka zabrała syna do Polski, nasza policja ją zatrzymała.
- Nie ma pieniędzy na rodzinne domy dziecka
- Niemcy przepraszają za "polski obóz zagłady"
- Niemcy dyskryminują polskich rodziców
- Przegrana bitwa o polską mowę dzieci
- Polak walczy z Niemcami o dzieci
- Prokuratura: Nie wydamy Polki Niemcom
- Steinbach wygrała z Polakami w sądzie
- Niemcy nie mają prawa zabraniać polskiego
- Sąd kazał oddać dziecko Niemcom
- Bitwa Polki z Bułgarami o skradzione dzieci
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rzeczpospolita" pisze, że Beata Mosebach - matka 4-letniego Jasia - została zatrzymana przez polską policję po rozprawie odwoławczej przed polskim sądem. Dziecka nie
odebrano, bo kobieta ukrywa je u rodziny.
To dlatego Jaś nie wróci do ojca, który - powołując się na sprzyjający mu niemiecki sąd - chce odebrać Polce dziecko. Gwoli przypomnienia: prawa do syna odebrano kobiecie dzięki zabiegom
Jugendamt (niemieckiego urzędu ds. młodzieży), który zwyczajowo sprzyja Niemcom.
Sprawa nieoczekiwanie połączyła polskich polityków różnych opcji. Bulwersują się tym, że polskie organy ścigania zatrzymały kobietę. "To podważa wiarygodność polskiego wymiaru
sprawiedliwości, który wypełniając postanowienia niemieckiego sądu, nie dba o dobro swych małych obywateli. To koszmar dla małego dziecka" - powiedziała
"Rzeczpospolitej" Mirosława Kątna, psycholog i szefowa Komitetu Obrony Praw Dziecka.
Policja zatrzymała Mosebach na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez Niemców. "Polska jest niestety bezrefleksyjnym egzekutorem europejskich nakazów
aresztowania" - powiedział "Rzeczpospolitej" Marcin Libicki, europoseł PiS, przewodniczący Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego, która zajmuje się problemem
odbierania praw rodzicielskich rodzicom z małżeństw obcokrajowców z Niemcami.
Po zatrzymaniu Mosebach, kobieta została zawieziona do prokuratury. "Została poinformowana o postawionym jej przez prokuraturę niemiecką zarzucie uprowadzenia nieletniego. Potem została
zwolniona do domu" - mówi "Rzeczpospolita" Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!