Osiem lat temu Polską wstrząsnęła wiadomość o śmierci dziecka w wodach Wisły. Jak ustalono w śledztwie, chłopiec został wrzucony do rzeki w Warszawie przez konkubenta matki i jego kolegę. Jak tłumaczył Robert K., dziecko "przeszkadzało" w jego związku z Barbarą S. Robert K. i pomagający mu w zbrodni Daniel S. zostali już prawomocnie skazani na 25 i 15 lat więzienia.

Matka dziecka, Barbara S., w pierwszym procesie została skazana na 25 lat. Sąd uznał, że to ona kierowała zbrodnią. Sąd apelacyjny uchylił jednak ten wyrok, a w ponownym procesie kobieta została uniewinniona. Sąd Najwyższy nakazał po raz trzeci rozpatrzyć jej sprawę. Kobiecie za nakłanianie do zabójstwa i kierowanie nim grozi dożywocie.

W nowym procesie uniewinnienia kobiety chca wszyscy: obrona i prokuratura. Jak tłumaczy prokurator Barbary Wierzbieniec nie ma dowodów, by to Barbara S. zaplanowała zbrodnię i kierowała nią.

Według obrońcy mec. Grzegorza Lewańskiego, od początku brakowało dowodów uzasadniających oskarżenie S. Zdaniem adwokata atmosfera "wytworzona za ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego" spowodowała, że ze sprawy kryminalnej uczyniono polityczną, by uzasadnić przywrócenie kary śmierci.

Wyrok sąd wyda 16 stycznia.