Unia Europejska "nie może dłużej akceptować nowej zwłoki i usprawiedliwień" we wznowieniu dostaw rosyjskiego gazu do Europy przez Ukrainę - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

Premier Rosji "Władimir Putin potwierdził mi wprost, że jak tylko obserwatorzy będą na miejscu, gaz zacznie płynąć. Mam nadzieję, że ta obietnica zostanie dotrzymana. Nie możemy dłużej akceptować nowej zwłoki i usprawiedliwień" - oswiadczył Barroso.

I wygląda na to, że kryzysw został rzeczywiście zakończony. "Wszystkie zainteresowane strony podpisały umowę, która pozwala wznowić dostawy rosyjskiego gazu do Europy przez Ukrainę" - potwierdził wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew. "Dokument ostatecznie został podpisany" - dodał na konferencji w Brukseli.

Polacy znajdą się wśród obserwatorów przepływu rosyjskiego gazu do innych państw europejskich - poinformowała rzeczniczka Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Monika Janus.

Jak dodała, w poniedziałek rano minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz rozmawiał z komisarzem UE ds. energii Andrisem Piebalgsem. "Efektem tej rozmowy jest zgoda komisarza Piebalgsa na udział polskich obserwatorów w tej misji" - powiedziała rzeczniczka UKIE.

Warto przypomnieć, że wcześniej, "Gazeta Wyborcza" twierdziła, iż w ekspedycji nie będzie ani jednego Polaka. Naszych specjalistów miały - według gazety - zignorować władze Rosji, które dyktowały, kto ma się znaleźć na liście ekspertów. Nawet Komisja Europejska miała przyznać, że Polaków wykluczono, by nie drażnić Moskwy.

"Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest to, by weszły w grę narodowe wrażliwości" - cytowała rzecznika Komisji Europejskiej Ferrana Tarradellasa "Gazeta Wyborcza". Dziennik wprost zapytał go, dlaczego na liście nie ma Polaków. Odpowiedź brzmiała: "Ekspertów wybraliśmy w czwartek, w piątek byli już w drodze. Naszym celem jest przywrócenie gazu tym, którzy cierpią na konflikcie" - odpowiedział Tarradellas.

Tymczasem w rozmowie z Polską Agencją Prasową, Tarradellas powiedział coś zupełnie innego. "Nie mamy żadnego problemu z tym, by w misji brali udział polscy eksperci, jeśli misja będzie kontynuowana. Nie wykluczamy ekspertów polskich" - zapewnił rzecznik Komisji.

Polska Agencja Prasowa ustaliła również, że w misji obserwatorskiej ma wziąć udział dwóch pracowników firmy Gaz-System. Dołączą do 22 obserwatorów delegowanych na Ukrainę przez Komisję Europejską. Pozostali członkowie ekspedycji to przedstawiciele firm gazowych z krajów UE oraz urzędników Komisji Europejskiej. Jej szefem jest Filip Cornelis z Dyrekcji Generalnej KE ds. transportu i energii.