Zdaniem dzielnicy grunt wart jest osiem razy więcej, co najmniej 240 milionów złotych. Dwaj rzeczoznawcy wynajęci przez elżbietanki wycenili grunt na nieco ponad... 30 milionów. Za taką sumę zakon sprzedał potem działkę multimilionerowi z Poznania.

Sporządzający wyceną rzeczoznawcy stanęli już przed komisją odpowiedzialności zawodowej przy Ministerstwie Infrastruktury. Tymczasem dzielnica zapowiada walkę o grunt.

Elżbietanki dostały 47-hektarową działkę przy ul. Wyszkowskiej w czerwcu ubiegłego roku. Rządowo-kościelna komisja majątkowa przyznała ją zakonowi jako rekompensatę za dobra odebrane po wojnie.

"To jeden z najatrakcyjniejszych terenów pod inwestycje w całej Warszawie. Wokół infrastruktura, media. Wymarzona lokalizacja" - mówi Jacek Kaznowski, burmistrz Białołęki. Zarząd dzielnicy skierował sprawę do CBA i prokuratury, twierdząc, że złamano prawo. Okazało się, że słusznie.

>>> Nie tylko Białołęka idzie na wojne z Kościołem

Agencja Nieruchomości Rolnych poprosiła Komisję Arbitrażową przy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych o sprawdzenie, czy wycena działki zrobiona została rzetelnie. Ta stwierdziła, że nie. W studium zagospodarowania Warszawy grun jest przeznaczony pod zabudowę, a rzeczoznawcy uznali grunt za rolny. To obniżyło jego wartość.

Przeciwko trzeczoznawcom toczy się postępowanie, resort infrastruktury na razie nie ujawnia szczegółów. Osobne śledztwo prowadzi też wydział ds. przestępczości zorganizowanej Komendy Stołecznej Policji.

"Złamano prawo, narażono Skarb Państwa na poważne straty" - komentuje burmistrz Jacek Kaznowski. Białołęka ma teraz duży atut - orzeczenia podważające legalność wyceny i sprzedaży działki. Zamierza walczyć o jej odzyskanie. "Tu miały powstać szkoły, przedszkola, obiekty sportowe niezbędne mieszkańcom dzielnicy. Teraz nie mamy gdzie ich postawić, to dla nas ogromny uszczerbek. Obecny właściciel pewnie i tak zamierza sprzedać działkę deweloperowi pod mieszkaniówkę za znacznie większe pieniądze" - stwierdza Jacek Kaznowski. "Radcy przygotowują teraz opinię prawną, potem wystąpimy o odzyskanie ziemi" - zapowiada.

Zdaniem prawników są na to duże szanse, ale potrwa to przynajmniej kilka lat. Tymczasem Kościół chce dostać pozostałą część białołęckich terenów inwestycyjnych. Z 72-hektarowej atrakcyjnej działki przy ul. Wyszkowskiej 46 hektarów dostały elżbietanki. Roszczenia do pozostałych 26 hektarów zgłosiła już Kapituła Wawelska. Mają być rekompensatą za dobra odebrane w okresie PRL-u. Kapituła opiera się na tej samej wycenie gruntu co elżbietanki - 65 zł za metr kwadratowy. "To będzie dla nas tragedia, stracimy ostatni teren pod inwestycje" - mówią władze Białołęki.