Arkadiusz Dusiński, komendant straży miejskiej, mówi, że funkcjonariusze do sprawy podchodzą poważnie. Każda strona zostanie uważnie przeczytana, bo być może gdzieś znajduje się ważna informacja albo pytanie, na które zgodnie z procedurą mają obowiązek odpowiedzieć.

"Na razie przeczytałem kilkanaście stron. Resztę przekartkowałem, żeby mniej więcej ogarnąć zakres tematyczny. Przeczytanie całości zajmie kilka dni, ale zgodnie z przepisami mamy trzy tygodnie na odpowiedź, jeśli sprawa jest skomplikowana. Ta z pewnością do takich należy" - powiedział "DZIENNIKOWI" Dusiński.

Ze wstępnych oględzin wynika, że "pismo" zawiera wiele przemyśleń i opinii autorki na temat pracy służb miejskich, medycznych, policji i prokuratury w mieście. Było pisane bardzo długo, na różnym papierze i różnymi długopisami. Z pewnością - przynajmniej w Polsce - to rekord obszerności pisma do urzędników.

"Dostawaliśmy już wielostronicowe elaboraty zwłaszcza od starszych mieszkańców, którzy porównywali obecne funkcjonowanie miasta z tym z czasów ich młodości, zwłaszcza w latach czterdziestych XX w. Obecna ocena nie wypadała najlepiej, bo idealizowali dawne czasy. Jednak pismo, które dostaliśmy z Wojkowic, z pewnością stawia przed nami zupełnie nowe wyzwania" - mówi Dusiński.

Nie wyklucza, że jeśli nie znajdzie w piśmie konkretnych pytań, na które mógłby udzielić odpowiedzi, poprosi o ich sprecyzowanie. A wówczas być może otrzyma kolejną lekturę na kilka dni.