Rośliny wyrosły z... miłości
Miłość polskiego badacza miała ogromny wpływ na roślinność Antarktydy. Z tęsknoty za ukochaną usypał on z nawozu uzyskanego od pingwinów inicjał ukochanej. Kilka lat później na konturach litery chilijscy naukowcy odnaleźli dwie rośliny, które nigdy wcześniej obok siebie nie rosły.
- Chcesz uratować świat, to zgaś żarówkę
- Opisz swoją historię miłosną
- Pszczoły wymierają. Rolnictwu grozi katastrofa
- Przemycali kangury z Polski na Ukrainę
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kilka lat temu polski badacz przebywający na Wyspie Króla Jerzego położonej 120 kilometrów od wybrzeży Antarktydy usypał z odchodów pingwinów wielkie "M" - pierwszą literę imienia swojej ukochanej Magdy. Kilka lat później naukowcy z Chilijskiego Instytutu Antarktycznego odkryli, że na literze o wymiarachi 2 na 2 metry rosną dwie rośliny - jedna z grupy sagina, niskopienna i kwitnąca. Druga to trawa.
Te rośliny nigdy nie rosły w swoim sąsiedztwie. Botanik Luisa Bascunan tłumaczyła, że sangina jest zbyt delikatna, by przetrwać antarktyczny chłód. Okazało się jednak, że odchody pingwinów działają jak świetny nawóz i pozwoliły roślinie przetrwać.
Nawóz ten sprawił również, że trawa wyrosła znacznie wyższa niż w normalnych warunkach i dawała cień sanginie, chroniąc przed nadmiernym słońcem. Chilijskich naukowców zastanawia tylko jedna rzecz: jak sangina dotarła na Antarktydę? Nigdy wcześniej tam nie rosła i nie jest to jej naturalne środowisko. To, skąd się tam wzięła, nadal pozostaje zagadką.
"Dzięki tęsknocie polskiego badacza za ukochaną dokonaliśmy wielkiego odkrycia - nawóz pingwinów jest doskonałą pożywką dla roślin. Umożliwił im przetrwanie w bardzo trudnych dla nich warunkach - wielkiego mrozu i dużego promieniowania słonecznego" - mówi Bascunan.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!