Szef MON prosi o abolicję dla poborowych
Tysiące niedoszłych żołnierzy, którym depcze po piętach prokurator być może niedługo odetchnie z ulgą - szef MON poprosił ministra sprawiedliwości o zaprzestanie tropienia mężczyzn, którzy uchylali się od służby wojskowej.
- Ostatni taki pobór w Polsce
- Pierwsza przysięga zawodowców
- Wojsko nadal ściga tysiące leserów
- MON nie dał żołnierzom zaległych pieniędzy
- Premier odprawił w kamasze ostatnich poborowych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa dotyczy kilkadziesięciu tysięcy młodych Polaków. Mimo, że armia od nowego roku zrezygnowała z poboru, prokuratury nadal ścigały ich za to, że w przeszłości uchylali się przed służbą wojskową. Jak dotychczas ministerstwo obrony narodowej ogłosiło jedynie anulowanie ich kart powołania - jeśli zdążył się za nich zabrać prokurator, ich sytuacja po 1 stycznia nic się nie zmieniła. Wciąż groziło im więzienie, byli ścigani listami gończymi, mieli kłopoty ze znalezieniem pracy i uzyskaniem kredytu bankowego.
Ale minister Obrony Narodowej, Bogdan Klich ogłosił w piątek, że poprosił ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę o to, by prokuratura zaprzestała ścigania takich niedoszłych żołnierzy. W piśmie do Czumy tłumaczył, że ich czyn ma "znikomą szkodliwość". "To co miało duże znaczenie tak długo jak armia była przymusowa, w tej chwili nie ma żadnego znaczenia, gdy jest ochotnicza. Szkodliwość tego czynu jest bardzo niewielka" - ocenił Klich. Według słów szefa MON nowy minister sprawiedliwości "bardzo poważnie" rozważy jego propozycję.
O taką abolicję już na początku grudnia apelowałna łamach DZIENNIKA na początku grudnia Zbigniew Hołda z Fundacji Helsińskiej.
Według Klicha minister Czuma zobowiązał się, że bardzo poważnie rozważyć tę propozycję.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!