Klienci poznańskiego biura Odjazdowe Imprezy Studenckie skarżą się na to, że organizator nie zapewnia im bezpiecznego noclegu. "Nie możemy się cofnąć, bo kierowca jechał za długo i musi odpocząć. Tymczasem, aby się stąd wydostać trzeba byłoby jechać okrężną trasą, czyli dodatkowe 350 kilometrów. Koczujemy więc w autokarze" - skarży się jedna z klientek, z którą rozmawiał dziennik.pl.

"Nie możemy też liczyć na nocleg w tej miejscowości, bo rezydent pilotujący wycieczkę powiedział, że to za drogie" - dodała. Próbowaliśmy dodzwonić się do pilota wycieczki, ale nie odbierał telefonu.

Ludzie boją się, że już drugą noc spędzą w autokarach. Wyjazd z Polski opóźnił się o 6 godzin, co spowodowało, że autobus ruszył wczoraj dopiero o 1.00 w nocy. Teraz, w drugą dobę podróży, turyści cały czas śpią na siedzeniach.

Biuro zorganizowało wycieczkę w dwóch autokarach, w których jechali głównie studenci. Polacy mieli dotrzeć do kurortu w Passo Tonale Ponte di Legno. Niestety, z powodu lawiny nie jest to możliwe.

Można było jednak dowieść na miejsce przynajmniej pasażerów drugiego autobusu. Pierwszy utknął między lawinami kilka godzin wcześniej. Niestety, jego kierowca nie ostrzegł kolegi, by nie wjeżdżać w niebezpieczny rejon.