Pierwszy proces w tej sprawie potwierdził, że niedźwiedź przez dziewięć lat przebywał w złych warunkach - betonowej gawrze bez możliwości swobodnego wybiegu. Jednak sąd pierwszej instancji orzekł, że nie można tego nazwać "znęcaniem", bo Gucwiński przez cały ten czas starał się znaleźć nowe miejsce dla Mago w innych ogrodach zoologicznych. Gucwiński przekonał też sąd, że Mago był na tyle dużym i niebezpiecznym niedźwiedziem, że musiał być tak długo trzymany w odosobnieniu.

Dziś sąd odwoławczy we Wrocławiu podtrzymał pierwszy wyrok w tej sprawie. Odrzucono oskarżenia fundacji Viva!, która zarzucała Gucwińskiemu trzymanie niedźwiedzia w ciemnym bunkrze bez możliwości przebywania w naturalnych dla tego zwierzęcia pozycjach.