"To cyniczne działanie zupełnie pozbawione ludzkich uczuć, które ma się nijak do szacunku, jakimi powinniśmy darzyć istotę ludzką" - mówi DZIENNIKOWI biskup Tadeusz Pieronek.

Wystawę od soboty będzie można zobaczyć w stołecznym centrum handlowym Blue City. Twórcą makabrycznej kolekcji jest dr Roy Glover, emerytowany wykładowca anatomii i biologii komórkowej na wydziale lekarskim Uniwersytetu w Michigan oraz były dyrektor uniwersyteckiego laboratorium plastynacji.

>>>Przeczytaj wywiad: Wystawa zwłok to atrakcja dla dzieci

To właśnie tam testowano nowatorską metodę preparowania ludzkich zwłok, zwaną plastynacją, która polega na usunięciu wody i tłuszczu z ludzkich tkanek i wypełnieniu ich płynną gumą silikonową. Na wystawie od soboty będzie można zobaczyć ponad 200 tak spreparowanych eksponatów.

Efekt jest zaskakujący. Ludzkie ciała są bardziej podobne do manekinów przedstawiających zwłoki pozbawione skóry.

Można dokładnie przyjrzeć się budowie układu krwionośnego i innych organów wewnętrznych. Pokazywane będą też poszczególne części ciała oraz płody. Wszystkie preparaty pokazywane na wystawie pochodzą z zakładu plastynacji w chińskim mieście Dalian. Organizatorzy wystawy zapewniają, że wszystkie ciała uzyskali legalnie - na ich wykorzystanie na wystawie zgodzili się dobrowolnie umierający ludzie.

Twórcy wystawy twierdzą, że obserwowanie eksponatów będzie dla każdego niezwykłą lekcją anatomii. "Wyeksponowane z należnym im szacunkiem ciała umożliwiają zwiedzającym poznanie piękna i złożonej budowy anatomicznych układów i organów wewnętrznych" - reklamują swoją ekspozycję.

"Tłumaczenia, że wystawa ma służyć edukacji, są tylko wymówką. Chodzi tylko o to, żeby przyciągnąć ludzi. A przecież można takie eksponaty wykonać z plastiku, wiernych kopii też można dotknąć. Nie trzeba od razu profanować zwłok" - przekonuje biskup Pieronek.

Wtóruje mu dziekan wydziału rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych prof. Piotr Gawron. "To jest chore. I w żadnym wypadku nie można mówić o sztuce. To raczej wypaczenie" - mówi.

"W przeciwieństwie do plastikowych modeli, które są wyidealizowanym przez artystę obrazem ludzkiego ciała, ludzkie preparaty pokazywane na wystawie pokazują rzeczywisty wygląd ciała i jego poszczególnych organów" - mówi jednak Glover, tłumacząc, dlaczego na wystawie pokazywane są ludzkie ciała zamiast modeli. "Dużym minusem modeli jest to, że nie pokazują różnic ani patologii w anatomii, czyli cech, które przesądzają o wyjątkowości ludzkiego ciała" - dodaje.

Najsłynniejszym twórcą tego rodzaju wystaw ludzkich eksponatów jest Gunther van Hagens, zwany też "Doktorem Śmierć". 64-letniemu naukowcowi zarzucano brak poszanowania dla życia i śmierci, ale jego ekspozycje zawsze cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

Kilka lat temu von Hagens planował założenie zakładu plastynacji w Sieniawie Żarskiej w Lubuskiem, gdzie kupił obiekty po starej fabryce. Wywołało to jednak protesty mieszkańców oraz władz miejscowości. Ostatecznie musiał zrezygnować ze swoich planów ze względu na polskie prawo, które zakazuje przewozu ludzkich zwłok przez granicę osobom prywatnym.