GRZEGORZ RZECZKOWSKI: Podoba się panu ten pomysł?
KRZYSZTOF PIETRASZKIEWICZ*: Nie sądzę, by było to sensowne rozwiązanie. Tego typu działania, niepoprzedzone negocjacjami z bankami, w których jest zaciągnięty kredyt, mogą wywołać ich kontrakcję i doprowadzić do podważenia wzajemnego zaufania między nimi a klientami.

Ale internauci powołują się na rekomendację Komisji Nadzoru Finansowego, dzięki której od lipca będzie można spłacać kredyty hipoteczne w walucie.
To nie do końca tak, bo rekomendacja będzie dotyczyła umów kredytowych, które zostaną zawarte po jej wprowadzeniu. A gdy wejdzie w życie, to banki prawdopodobnie będą odpowiednio zmieniać umowy, by dostosować się do nowych warunków...

...wprowadzając inne opłaty, by zrekompensować sobie straty z braku spreadu.
Oczywiście, i nie miejmy co do tego złudzeń. W bankowości też nic nie ma za darmo. Jeśli część planowanych dochodów banku nagle znika, trzeba je zrekompensować z innego źródła. Ale warto wziąć pod uwagę jeszcze jedną sprawę praktyczną – niech ktoś spróbuje kupić na rynku większą ilość franków. Gdyby było to takie łatwe, to nie mielibyśmy problemów ze spadkiem wartości złotówki. Poza tym jeśli internauci zaczną kupować walutę na taką skalę, to jej wartość będzie rosła. Jeśli w ogóle osiągną jakiś zysk, to będzie on niewielki.

Przed spreadem nie ma więc ucieczki?
Jeśli ktoś ma problemy ze spłatą kredytu, zawsze powinien najpierw pójść do banku, by wspólnie spróbować znaleźć jego rozwiązanie. To lepsza metoda od tej, którą proponują internauci.

*Krzysztof Pietraszkiewicz jest prezesem Związku Banków Polskich