Michael Walzer*

Jeszcze w styczniu wszystko wskazywało na to, że czeka nas rok triumfu Demokratów. Administracja Busha leży w gruzach, odchodzący prezydent jest skrajnie niepopularny, wszystkie sondaże wskazują, że Partia Demokratyczna zdominuje obie izby Kongresu po przyszłorocznych wyborach. Jednak o ile nie ma wątpliwości, że Republikanie wyłonili najsilniejszego kandydata, jakiego mieli, o tyle Demokraci wybrali kandydata słabego. Nie w sensie osobistych przymiotów - Obama to polityk niezwykle bystry i subtelny - lecz szans wyborczych. Problemem Obamy jest przede wszystkim to, że jest zbyt młody, zbyt atrakcyjny i... zbyt czarny. Dlatego jest łatwym celem kampanii negatywnej Republikanów.

Prawicowe programy radiowe i telewizyjne oraz strony internetowe od miesięcy pełne są ataków przeciwko Obamie. Weźmy choćby kłamstwa dotyczące jego rzekomej muzułmańskiej przeszłości, zarzuty dotyczące jego społecznego pochodzenia, że wywodzi się jakoby z uprzywilejowanej społecznej elity. Dodajmy aluzje do jego koloru skóry czy oskarżenia o rzekomą przemoc wobec żony. Prawicowi komentatorzy odpowiedzą zapewne, że Obama jako pierwszy użył argumentów dotyczących przynależności rasowej. Podczas jednego z wystąpień powiedział, że Republikanie będą starali się zniechęcić do niego wyborców, mówiąc: "Patrzcie, on nie wygląda jak prezydenci wydrukowani na banknotach". Opinia ta, choć niepozbawiona podstaw, nie powinna była znaleźć się akurat w wystąpieniu Obamy. Mimo to przynależność etniczna nie jest i nigdy nie była osią kampanii senatora z Illinois. W przemówieniu podczas konwencji w Denver Hillary Clinton podkreślała, jak ważna dla niej jako kobiety była możliwość walki o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Sztab Obamy nigdy nie wspominał o nim w analogiczny sposób, jako o pierwszym poważnym czarnoskórym kandydacie na to stanowisko.

Republikanie zarzucają również Obamie brak wyrazistego programu. Choć prawdą jest, że w swoich przemówieniach kandydat Demokratów niechętnie omawia szczegóły polityki, jaką zamierza prowadzić, wystarczy zajrzeć na jego stronę internetową, aby obalić ten argument. Znajdują się tam dokładne informacje na temat jego przekonań we wszystkich znaczących kwestiach. Tak szczegółowych informacji nie mieliśmy nigdy w historii wyborów prezydenckich w USA.

Tego programu politycznego Obamy nie dałoby się jednak ująć w krótkie i chwytliwe hasła, które później można drukować na koszulkach czy naklejkach albo "upychać" w 30-sekundowych spotach reklamowych. Po rosyjskiej inwazji na Gruzję McCain natychmiast powiedział kilka wyrazistych zdań w zimnowojennym stylu. Natomiast Obama wygłosił stosunkowo skomplikowane przemówienie na temat potrzeby dążenia do rozwiązań dyplomatycznych. Wypowiedź McCaina bardziej spodobała się opinii publicznej, choć jeśli wziąć pod uwagę fakt, że militarne działania w Gruzji nie wchodzą raczej w grę, stanowisko Obamy było o wiele rozsądniejsze. Niestety odczytano je błędnie jako wyraz słabości.

McCain, zarzucając swemu konkurentowi miękkość i brak wyrazistych poglądów, stara się także dowieść, że kandydat Demokratów jest bardziej gwiazdą show-biznesu niż poważnym politykiem. Istotnie, Obama w trakcie wyborczej walki z Hillary Clinton był obecny w mediach niemal cały czas. Takie długotrwałe zainteresowanie mediów może spowodować pewne "przegrzanie" koniunktury, jednak bez tego czarnoskóry senator nigdy nie wygrałby z Hillary i nie uzyskał nominacji. Zwolennicy Obamy lubią porównywać go do Johna Kennedy’ego, zapominając, że Kennedy o mały włos nie przegrał wyborów. Niezależnie jednak od tego, co się stanie w listopadzie, ten rok będzie przełomowy. Wśród amerykańskich polityków rośnie nowe pokolenie silnych działaczy pochodzenia afroamerykańskiego: należy do nich choćby Deval Patrick, czarnoskóry gubernator stanu Massachusetts. Obama jest zwiastunem tej zmiany, nawet jeśli on sam przychodzi być może za wcześnie.

oprac. Łukasz Pawłowski

p

*Michael Walzer, ur. 1935, jeden z najważniejszych amerykańskich filozofów politycznych, wykładowca Uniwersytetu Princeton, redaktor naczelny znanego lewicowego kwartalnika "Dissent". Po polsku ukazały się m.in. jego książki "O tolerancji" (1999) oraz "Spór o wojnę" (2006). W "Europie" nr 207 z 22 marca br. opublikowaliśmy wywiad z nim "Kampania Obamy to masakra".