Relikwiarz podawany z rąk do rąk od poniedziałku zawędrował aż do Skoroszyc. Tam też znaleźli go nyscy policjanci. Schowany był w jednym z mieszkań, pod łóżkiem.

"Ukradły go dwie młode dziewczyny w wieku 15 i 16 lat" - relacjonuje Marcin Greń, oficer prasowy nyskiej policji. "Sprawa trafi do sądu rodzinnego" - dodaje.

Wiadomo jedynie, że dziewczyny usiłowały sprzedać relikwiarz w kilku miejscach. Na próżno. "Wiedziałem, że go odzyskam, bo to rzecz unikatowa i nikt raczej by się nie skusił na jej odkupienie od złodzieja" - mówi ksiądz Mikołaj Mróz, proboszcz nyskiej katedry.

Prałat zabrał relikwiarz, ale zamierza schować go w sejfie. Wystawiany dla wiernych w kaplicy będzie tylko na niedzielę. Natomiast sama kaplica Marii Merkert wkrótce zostanie okratowana.