Z komunikatu umieszczonego na oficjalnej stronie internetowej NHS wynika, że codzienne uprawianie seksu wpływa na to, że żyje się dłużej. Regularne współżycie, jak twierdzą urzędnicy, zmniejsza ryzyko zawałów serca, są też dowody na to, że pomaga zapobiegać nowotworom. Na zachętę dodają, że seks zapobiega także zmarszczkom.

Szacowna instytucja argumentuje: podczas orgazmu wydzielają się endorfiny, które stymulują system odpornościowy. Jednak brytyjscy seksuolodzy mają wątpliwości wobec tych rewelacji. Popierają apel ministerstwa, jednak dodają, że nie da się naukowo dowieść, że to, co pisze o zawałach i nowotworach, jest prawdą.

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Czy seks może rzeczywiście leczyć?
Stanisław Dulko: Jest wiele racji w tym, co pisze brytyjskie ministerstwo zdrowia. Ważne tylko, by nie zmuszać do codziennego współżycia kogoś, ktoś nie ma do tego temperamentu. Jeżeli będzie to robił pod presją, w stresie, poniesie więcej szkód niż korzyści. Jednak wymienione zalety płynące z seksu są w pełni prawdziwe.

Czy ta zachęta brytyjskiego ministerstwa zdrowia może być więc sposobem oszczędzania na prawdziwych terapiach medycznych?
Może stanowić profilaktykę, żeby niektóre choroby nie obciążały w przyszłości brytyjskiej służby zdrowia.

Jaką profilaktykę? Przecież seks nie pomaga na serce, zdarzały się już przypadki zawałów...
Oczywiście ogłoszenie brytyjskiego ministerstwa zdrowia dotyczy ludzi, którzy prowadzą zdrowy styl życia. Jeżeli ktoś jest młody, zdrowy, chodzi na basen, racjonalnie się odżywia, nie musi się obawiać zawału podczas codziennego seksu. Jeżeli jednak ktoś ma problemy z sercem, lepiej, żeby przed taką terapią zasięgnął konsultacji u kardiologa.

A w jaki sposób seks może pomóc na zmarszczki?
Chodzi o grę neurohormonalną. Organizm ma za zadanie zwabić przedstawicieli płci odmiennej do wiadomych celów i dąży do uatrakcyjnienia potencjalnych partnerów. Stąd błyszczące oczy, włosy też jakby lepiej błyszczą, a skóra ma lepsze ukrwienie i lepiej wygląda. Z kory nadnerczy wyzwalają się substancje sterydowe, które nawilżają skórę. Wydzielają się też endorfiny, wszystko to prawda. Poza tym seks to pewna forma pilingu.