Informajce o polskich żołnierzach, którzy strzelali w meczecie w wiosce Deh-e Khodayadpodała agencja Associated Press. Rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych ppłk Dariusz Kacperczyk stanowczo temu zaprzeczył: "W całej operacji użyto wyłącznie granatu hukowego. W wejściu do budynku polscy żołnierze jedynie asystowali policji afgańskiej. Wewnątrz nie użyto broni palnej, nie oddano żadnego strzału, nie było żadnych ofiar, żadnych incydentów na tle obrządków religijnych. Czynności w budynku wykonywali policjanci" - powiedział.

Polacy wzięli udział w operacji na prośbę afgańskiej policji. Celem akcji było zatrzymanie przywódców sił antyafgańskich. Policja miała informacje, że jeden z przywódców talibskich regularnie organizuje tam spotkania oraz że właśnie tam znajduje się punkt werbunkowy.

"Incydent ten potwierdza jedynie, że siły antyafgańskie wykorzystują każdą sytuację do manipulowania informacją i wprowadzaniu opinii publicznej w błąd" - stwierdził Kasperczyk.