Tylko kuria w Gdańsku spisywała dzieci
"Prawo kanoniczne nie wymaga tworzenia rejestrów dzieci niechodzących na katechezę" - mówi DZIENNIKOWI ekspert prawa kościelnego ks. prof. Wojciech Góralski. Poza gdańską żadna inna kuria z kilku, z jakimi się skontaktowaliśmy, nie wydała zarządzenia o tworzeniu rejestrów.
- Szpital dziecięcy może się zawalić!
- Fiskus to marionetka w rękach Kościoła
- Kuria gdańska bezprawnie zbiera adresy
- Można ujawniać dane uczniów katolików
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zarządzenie zobowiązujące katechetów do pisemnego informowania proboszczów o dzieciach niechodzących na religię, a które wzburzyło rodziców VI Liceum Ogólnokształcącego, zostało wydane w 2004 roku. Rodzice zawiadomili Rzecznika Praw Obywatelskich oraz generalnego inspektora ochrony danych osobowych, jednak pełniący pięć lat temu funkcję metropolity gdańskiego abp Tadeusz Gocłowski nie widzi nic złego w decyzji kurii. - "Jest to normalny obowiązek każdego katechety, potrzebny w przypadku, kiedy później młody człowiek chce zostać rodzicem chrzestnym czy świadkiem bierzmowania" - mówi DZIENNIKOWI abp Gocłowski.
>>>Rejestrowanie uczniów nie ma sensu - mówi duszpasterz młodzieży
Według prawa kanonicznego katecheta rzeczywiście powinien rozmawiać na temat młodych wiernych z proboszczem, ale rejestry nie są wcale wymagane. - "Katecheta, który zauważa, że uczeń przestał chodzić, czy nie chodzi na religię, a jest katolikiem, powinien dyskretnie porozmawiać z proboszczem parafii. Ale do tego niepotrzebna jest notatka, żadne zarządzenie, a jedynie zwykłe wyczucie i rozsądek" - mówi DZIENNIKOWI ks. prof. Wojciech Góralski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ekspert prawa kanonicznego. Sprawdziliśmy, jak postępują inne kurie: zadzwoniliśmy do diecezji lubelskiej, wrocławskiej, poznańskiej, warszawskiej - w żadnej nie ma spisów.
Rodzice uczniów gdańskiego, którzy wykryli sprawę, nie chcą jej zostawić bez dokładnego wyjaśnienia. - "Katecheta nikogo nie informował, że zbiera takie dane, nikt nie wyrażał na to zgody" - mówi DZIENNIKOWI Iwona Lindyberg, sekretarz rady rodziców w VI LO. - "Nie wiemy, skąd brał dane i adresy, ani co się później z nimi działo" - dodaje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!