Minister szuka oszczędności w seksie
"Policzmy, ile państwo mogłoby zaoszczędzić na wszystkich dolegliwościach, na które najlepszym lekarstwem jest seks" - proponuje Adam Fronczak, wiceminister zdrowia. Zaoszczędzone pieniądze chciałby przeznaczyć na refundację leków na zaburzenia erekcji.
- 100 tysięcy złotych na rozmowy o seksie
- Najlepszy seks Lady GaGi? W taskówce
- Seks to nie tylko szczytowanie
- "Na dobre i na złe" lepsze niż seks
- Większy wcale nie znaczy lepszy
- Jak namówić 5 kobiet na rozbieraną sesję?
- Prostytucją dorabiają do kieszonkowego
- Kto pokaże talk-show o seksie?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niezwykła propozycja padła podczas II Ogólnopolskiej Debaty o Zdrowiu Seksulanym. Resortowi zdrowia zarzucono m.in., że nie refunduje leków na zaburzenia erekcji. Reprezentujący ministerstwo Adam Fronczak początkowo zasłaniał się innymi argumentami: "Leki na zaburzenia erekcji mogłyby być nadużywane" - stwierdził, a kiedy spotkał się z krytyką, próbował ratować się chorymi na raka i serce, którzy też skarżą się na niedofinansowanie.
Chwilę później jednak wiceminister wpadł na lepszy pomysł. Zaczął od krótkiego wykładu na temat zbawiennych skutków seksu: "Podczas seksu spalamy 150 kalorii, seks skutecznie obniża ciśnienie, niweluje bóle głowy, ułatwia zasypianie i łagodzi stres. Może więc policzmy, ile państwo wydaje na leczenie tych wszystkich dolegliwości?" - zaproponował. Wówczas - jak wyjaśnił - zamiast wydawać pieniądze na leki przeciwbólowe czy obniżające ciśnienie, można by wspomóc ludzi cierpiących m.in. na zaburzenia erekcji. A bóle głowy, nadwagę i depresję leczyć tanio i przyjemnie, czyli seksem.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!