Ksiądz zginął przez zabobon?
Prawosławny ksiądz z Hajnówki jadąc samochodem roztrzaskał się o drzewo, gdy próbował ominąć stojący na środku drogi sedes. Policja sprawdza, czy do jego pozostawienia miała namawiać szeptucha, czyli ludowa znachorka.
- Resort zdrowia rozprawi się ze znachorami
- Urząd do rolnika: Polej pole wodą święconą
- Książę Karol bawi się w znachora?
- Ukradli auto tuż po opuszczeniu komisariatu
- Pop zginął przez sedes. Winne czary?
- Ksiądz chce zniszczyć zabytkowy kościół?
- UFO przeleciało nad opolską wsią
- Pociąg zmiażdżył samochód w Radomiu
- Pięcioletni Przemek zmarł, bo matka leczyła go u znachora
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
38-letni Tomasz Lewczuk, wikary w parafii św. Trójcy, zmarł na początku maja na skutek obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym. Jadąc wieczorem drogą między Bielskiem Podlaskim a Hajnówką, zobaczył stojący na środku szosy sedes. Próbując ominąć przeszkodę stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo.
Dwoje podróżujących z nim dzieci odniosło niegroźne obrażenia, ale duchowny zmarł po tygodniu w szpitalu. Policja prowadzi dochodzenie, w którym sprawdza krążącą po Hajnówce wersję, według której za śmiercią duchownego stoi... szeptucha, czyli znachorka. Zdaniem mieszkańców jedna z takich kobiet miała namówić mieszkankę okolic Hajnówki do postawienia sedesu na drodze, co rzekomo miało sprawić, że jej mąż przestanie pić. Porady szeptuch to ciągle żywa tradycja we wschodnich regionach Polski.
Na pogrzebie Lewczuka do tej teorii nawiązał prawosławny biskup gorlicki Paisjusz, prywatnie przyjaciel zmarłego. „Mówimy o sobie prawosławni chrześcijanie, ale czy tacy naprawdę jesteśmy? Kto korzysta z usług zielarzy, wróżek, szeptuch? Przecież to ci sami ludzie, którzy chodzą do cerkwi! Cerkiew im mówi, że nie wolno, że to grzech, ale oni przecież wiedzą lepiej, bo im jakoby pomaga! Przed wami leży męczennik za wiarę. Zabił go diabeł, ale człowiek nie jest tu bez winy…” - mówił biskup Paisjusz. Policja na razie ustaliła właściciela sedesu. Mieszkaniec pobliskiego obejścia sam zgłosił jego kradzież z podwórka.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!