Doda między kopytkami a pierogami
Królowa sceny, a może kopytek i pierogów? To pytanie powinni zadać sobie fani Dody. W weekend Dorota Rabczewska była bowiem bardzo zajęta. Kursowała z jednego krańca Polski na drugi. W Koninie śpiewała do... kopytek, a w Bychawie do... pierogów.
- Doda spychała auta z drogi. Zobacz film!
- Kryzys nie ominął nawet Dody
- Co Nergal zrobił Dodzie?!
- Długie nogi Dody nie zagrażają zdrowiu
- Dziennikarze zbojkotowali Dodę
- Doda odpowiada na bojkot dziennikarzy
- Polski pop to chamski plagiat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy wszyscy ludzie, którzy w sobotę przyszli na obchody Dni Konina, zrobili to z uwagi na obecność Dody? Wygląda na to, że niekoniecznie. Bo - jak mówią sami organizatorzy imprezy - największą atrakcją był... konkurs jedzenia kopytek na czas.
Do rywalizacji stanęło jedenastu zawodników. Najlepszemu połknięcie pół kilograma kopytek zajęło niewiele ponad 1,5 minuty. Dopiero po tych śmiałkach na estradę wyszła Doda. Jej występ był o wiele dłuższy niż ”kopytkowych żarłoków” i może dlatego nie wywołał aż takich emocji publiczności.
Z kolei w niedzielę Doda była jedną z atrakcji X Ogólnopolskiego Festynu "W krainie pierogów”, który odbył się w Bychawie na Lubelszczyźnie.
”W dwa dni we trzy ulepiłyśmy cztery tysiące pierogów. Rok temu taka ilość rozeszła się nam w niecałe dwie godziny” - śmiała się gospodyni z Gałęzowa.
Dopiero wieczorem zaśpiewała Doda. Musiała się nieźle napocić, żeby rozruszać najedzonych pierogami widzów.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!