Nikt nie pomógł kobiecie żyjącej w oborze
Nikt z urzędników nie przejął się losem kobiety mieszkające razem ze zwierzętami w oborze. Z domu wygonił ją mąż, ale to właśnie od jego zgody urzędnicy uzależniają pomoc.
- Przez lichwiarzy nie mam za co żyć
- Polacy w szponach lichwiarzy
- Mieszka w oborze, bo doniosła na męża
- Coraz więcej Polaków w psychiatrykach
- Biedni nie dostaną mieszkań, bo zniszczą
- Posłuchaj jak brzmi "Kryzys"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tragedię Elżbiety Rozłuckiej odkryli przypadkiem inspektorzy straży dla zwierząt. Podczas rutynowej kontroli odkryli, że kobieta żyje od trzech lat w oborze w podwarszawskiej wsi Krawcowizna, bo do domu nie wpuszcza jej mąż. Jak podała stacja TVN Warszawa, mężczyzna wygonił ją, bo doniosła na policję że jest bita.
Strażnicy pojechali na miejsce sprawdzić czy sytuacja pani Elżbiety poprawiła się. Tymczasem na ich widok kobieta zamknęła bramę na kłódkę i uciekła. Mateusz Janda, komendant straży, podejrzewa że kobieta panicznie boi się męża."Kiedy byliśmy u niej tydzień temu mówiła, że już raz ją skatował" – przyznaje strażnik.
Tymczasem nadal nic nie robią urzędnicy. Okazuje się, że pomoc uzależniają od zgody męża. "Pani Rozbicka dostanie wszelką pomoc jaką obiecałyśmy; remont mieszkania i umeblowanie. Jednak tylko wtedy, gdy właściciel - czyli mąż pani Elżbiety - wyrazi na to zgodę. Jeśli nie wyrazi, to wtedy udzielimy tylko pomocy podstawowej" – powiedziała Elżbieta Orzechowska z ośrodka pomocy społecznej.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!