Bitwa Polki z Bułgarami o skradzione dzieci
Bili ją pięściami, gryźli i dusili. Tak Polka, która chciała zabrać od bułgarskiego eks-męża swoje dzieci, została potraktowana w jego rodzinnej wsi. Gdyby nie policja - która miała pomóc kobiecie wyegzekwować sądowy wyrok przyznający jej skradzione rodzeństwo - skończyłoby się linczem.
- Bułgar, który ukrył syna, nie chce mediacji
- Porwał polskie dziecko. Będzie mediacja
- Mały bohater będzie zabrany od matki?
- Sikorski kibicuje Polce pobitej w Bułgarii
- Polak walczy z Niemcami o dzieci
- Niemcy dyskryminują polskich rodziców
- Bułgarzy o Polakach: Porywacze dzieci!
- Prawo jest po stronie porywacza
- Niemcy zabrali Polce syna, a my jej wolność
- Dymisja ministra za walkę o polskie dzieci?
- Dziadkowie porwali własne wnuki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po roku sądowej batalii bułgarski sąd przyznał Polce prawo do dwójki jej dzieci. Rodzeństwo w kwietniu 2008 roku do Bułgarii wywiózł były mąż kobiety. Kiedy jednak matka w asyście
urzędników udała się po dzieci została zaatakowana przez tłum. Pogryzionej i pobitej kobiecie udało się odebrać tylko córkę.
>>>Zobacz bitwę Polki z rodziną bułgarskiego eks-męża
W Asenowgradzie, miejscowości w centralno-wschodniej Bułgarii, doszło do bitwy o dzieci. Maluchy mają podwójne polsko-bułgarskie obywatelstwo. 7-letni Paweł i 9-letnia Nikoleta od roku mieszkają w Bułgarii wraz z ojcem Todorem Wasiljewem. W poniedziałek, decyzją bułgarskiego sądu, rodzeństwo miało trafić pod opiekę matki z Polski. Matka w asyście urzędników próbowała zabrać dzieci w środę.
"Ojciec dzeci już był przygotowany na jej przyjazd. Zebrał sobie pokaźną grupę pomocników wśród rodziny i sąsiadów i zaatakował kobietę i urzędników" - mówi nam konsul Wojciech Gałązka.
Polka przyjechała wraz z polskim konsulem, tłumaczką, przedstawicielką ministerstwa sprawiedliwości Bułgarii, sędzią wykonawcą, psychologiem i osobą z opieki społecznej - podaje
tvn24.pl. Kiedy matka próbowała odebrać swoje dzieci, doszło do walki. Delegacja została zaatakowana przez tłum. "Kiedy matka próbowała zabrać ze sobą dzieci, rodzina jej
byłego męża i osoby postronne rzuciły się na pomoc ojcu" - mówi Gałązka. "Policja nie dała rady zapanować nad sytuacją" - przyznaje konsul.
Kobieta została pobita i ugryziona w policzek przez ojca dzieci. Starsza kobieta ugryzła też towarzyszącą matce koleżankę. Mimo to urzędnikom udało się wsadzić do samochodu
dziewczynkę. Wtedy zwolennicy ojcu unieruchomili auto. Zamieszanie trwało prawie dwie godziny. W końcu delegacji udało się wyrwać z pułapki.
Jednak chłopiec został uprowadzony przez ojca. Kobieta wczoraj przyleciała do Polski. "Lekarze ocenili jej stan jako zagrażający zdrowiu, chciała jednak jak najszybciej wrócić do ojczyzny" - dodaje konsul. "Bardzo martwi się o swojego syna. Podejrzewamy, że jest gdzieś u rodziny ojca. Jednak na razie policji nie udało się go odnaleźć".
Tragiczna sytuacja zaczęła się na początku kwietnia 2008 roku, kiedy to Todor Wasiljew, pod nieobecność matki, wywiózł dzieci do Bułgarii. Wówczas matka zwróciła się o pomoc do polskich służb dyplomatycznych w Bułgarii. Rozpoczęła się prawno-sądowa batalia. Mimo dwóch wyroków sądowych przynających opiekę nad dziećmi, Polce nie udawało się ich wyegzekwować.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!