Alkoholowym rekordzistą znów jest Polak
W zasadzie powinien już nie żyć. Bo mężczyzna zatrzymany przez poznańską policję miał blisko...9 promili alkoholu we krwi. A on nie tylko, że nie leżał jak długi, to jeszcze rozmawiał z policjantami. Wyjaśniał, że był na imprezie rodzinnej. Lekarze nie mogli uwierzyć w wynik badania.
- Lekarz pod wpływem przyjmował pacjentów
- Po alkoholu przestajemy rozpoznawać emocje
- W Polsce opłaca się być pijakiem
- Wjechał do rowu, miał 5 promili
- 6 promili alkoholu we krwi
- Rowerzystka miała pięć promili alkoholu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Badanie jednak nie kłamało. 35-latek miał we krwi dokładnie 8,9 promila alkoholu - podaje tvn24.pl. Lekarz, który przyjmował, a pracuje w służbie zdrowia 19 lat, nigdy jeszcze w całej karierze nie widział tak pijanej osoby.
"Powtórzyliśmy badanie trzykrotnie, dlatego uważamy, że jest wiarygodne. W mojej 19-letniej karierze lekarskiej nie miałem jeszcze takiego przypadku" - powiedział TVN24 lekarz Lech Wilczek. Dodał on także, że za dawkę śmiertelną uważa się 5 promili.
W momencie kiedy pijanego w sztok mężczyznę zatrzymała policja, był on jeszcze w stanie wyjaśnić, że upił się tak na rodzinnej imprezie. Potem jednak alkoholowy rekordzista świata stracił przytomnść i trafił na oddział toksykologii.
Po całonocnym trzeźwieniu mężczyzna odzyskał przytomność i wyjdzie do domu. Nie pamięta co się działo poprzedniego dnia. "Żeby osiągnąć takie wyniki, trzeba być jak Kubica. Trzeba jeździć i jeździć, by osiągnąć takie prędkości, których normalny człowiek by nie przeżył" - żartuje Wilczek.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!