Baltic Arena to koszmar. Będą protesty?
Choć mieszkańcy Gdańska z niecierpliwością wyglądają nowego imponującego stadionu, to jego bezpośredni sąsiedzi nie są tak szczęśliwi. Dla nich Baltic Arena to nie radość lecz koszmar. Wszystko przez wyładowane po brzegi ciężarówki z tonami kruszywa, które w nocy pędzą przez okoliczne miejscowości. Ich mieszkańcy zapowiadają blokady dróg.
- Gdańsk sprzeda prawa do nazwy stadionu
- Można budować stadion w Gdańsku!
- Koniec korków w polskich miastach?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Najgorsza jest kolumna 4-6 ciężarówek. Domy się trzęsą, pękają ściany, trudno jest przejść z jednej strony ulicy na drugą. Niebezpiecznie jest dla naszych dzieci. Samochody jeżdżą niby głównie w nocy, a wtedy pędzą nie przestrzegając ograniczeń" - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" sołtys Gołubia Andrzej Zaborowski. To właśnie przez tą miejscowość prowadzi główna droga z ogromnej żwirowni w Delowie na teren budowy stadionu w Letnicy.
Potężne ciężarówki - od 20 do 34 ton - wykonują kilkadziesiąt kursów na dobę. Jeżdżą głównie w nocy i o świcie. Skarżą się na nie także mieszkańcy Żukowa i Przodkowa. W sumie pod petycją do wójta, starostwa w Kartuzach i firmy transportowej Wakoz podpisało się 130 osób. Zarzucają one kierowcom, że jeżdżą bardzo niebezpiecznie, zupełnie nie przejmując się ludźmi. Ciężarówki pędzą środkiem drogi, a ich kierowcy zazwyczaj nie zmieniają świateł przy wjeździe między domy.
>>>Ruszyły prace przy Balitc Arenie
Policja potwierdza liczne skargi. Chce zdyscyplinować kierowców. "Zapowiedzieliśmy wzmożone kontrole i jeszcze wyższe mandaty. Kierowcy samochodów ciężarowych nie mogą być panami dróg. Najważniejsze jest bezpieczeństwo" - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" Andrzej Czaja, zastępca komendanta policji w Kartuzach.
Ale kary to niejedyny pomysł na rozwiązanie problemu. Komendant kartuskiej policji Jacek Formela zainicjował spotkanie przedstawicieli firmy transportowej Warkoz i samorządowców. Szefowie kierowców obiecali, że zdyscyplinują ich do bezpiecznej i ostrożnej jazdy. Zostały też wyznaczone dodatkowe trasy dla ciężarówek.
Ale Warkoz to niejedyna firma, która wozi kruszywo. Dlatego patrole i tak będą musiały pilnować kierowców. A jeśli ci nie zaczną jeżdzić spokojniej, być może wkrótce będą musieli poszukać innych dróg ze żwirowni. "Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, będziemy blokować przejazd przez naszą wieś" - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" sołtys Gołubia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!