Chcą puścić z dymem dąb Hitlera
Zasadzono go 67 lat temu. Dziś to okazałe drzewo. Ale dąb posadzony w czasie II wojny światowej jest solą w oku władz Jasła. Na drzewo został wydany wyrok. Ma je strawić ogień. Dlaczego? Bo zostało posadzone na cześć Hitlera. Ale plan spalenia dębu nie wszystkim w Jaśle się podoba.
- Zobacz Hitlera na kolorowych zdjęciach
- Hitler reklamuje herbatkę antystresową
- Vlepki - nimi też walczono z Hitlerem
- Zobacz, co Hitler chciał zrobić ze Śląskiem
- Mieliśmy razem z Japonią napaść na ZSRR
- "Bartek" może się wkrótce przewrócić
- Dębem Hitlera zainteresowali się Żydzi
- Polacy największymi ekologami w całej Unii
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To drzewo upamiętnia największego zbrodniarza w historii, człowieka, na którego rozkaz Jasło zostało zniszczone w 97 procentach. Nie można pozwolić, by pamiątka po nim stała w centrum miasta. Los dębu jest przesądzony - zostanie ścięty" - mówi burmistrz Jasła Maria Kurowska.
Burmistrz jest nieugięta - nie tylko chce ściąć dąb, ale także go zniszczyć. "Być może urządzimy z niego wielkie ognisko" - planuje Kurowska. W jego miejsce chce posadzić nowy, poświęcony ofiarom Katynia.
>>> Zobacz, co Hitler chciał zrobić ze Śląskiem
Pomysł nie podoba się niektórym mieszkańcom Jasła, którzy zamierzają bronić drzewa. Jednym z nich jest Kazimierz Polak - świadek jego posadzenia i mimowolny sprawca całego zamieszania. To właśnie on opowiedział niedawno historię dębu na jednym ze spotkań Towarzystwa Miłośników Jasła.
>>> zobacz Hitlera na kolorowych zdjęciach
Według jego relacji, posadzono go 20 kwietnia 1942 r., w przeddzień urodzin wodza III Rzeszy. Miał pochodzić z austriackiego Braunau am Inn - rodzinnej miejscowości Hitlera.
Dlaczego mówi o tym dopiero teraz? "Myślałem, że nikomu nie przyjedzie już do głowy usunięcie drzewa" - tłumaczy Polak.
Aby odwieść magistrat od pomysłu wycinki, zamierza zbierać podpisy pod listem protestacyjnym. Popierają go w tym ekolodzy. "Zamiast wycinać, wystarczyłoby nadać drzewu inną nazwę, na przykład pamięci ofiar nazizmu. To byłaby bardziej wyrafinowana zemsta" - mówi Sławomir Brzózek z fundacji Nasza Ziemia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!