Tede: Chcę rozwalić system od środka
"Ja nie mam problemu z tym, że tam byłem. I nie będę gadał żadnych politycznych kocopałów, że nie lubię obecnego prezesa telewizji" - tak Tede, jeden z najpopularniejszych polskich raperów, komentuje zamieszanie wokół jego występu na festiwalu w Opolu. W rozmowie z DZIENNIKIEM mówi też o pieniądzach, hip-hopie i sławie.
- Tede: Nie chcesz ćpać, tracisz kumpli
- Tede: Nie dam Orkiestrze mojego BMW
- Raper oberwał na koncercie w Kołobrzegu
- Peja: Nie jestem chodzącą patologią
- Raperzy do policji: Macie przep...ne
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jesteś rozczarowany tym, że nie dostaliście w Opolu Superjedynki?
Tede*: Zwariowałeś? Byliśmy w ogóle w wielkim szoku, kiedy dowiedzieliśmy się, że znaleźliśmy się wśród trójki nominowanych, do tego w dwóch kategoriach.
To po co tam pojechaliście, śpiewać ludziom o gibonach i dilerach?
Graliśmy wcześniej na wszystkich "Hip-hop Opolach", które były robione obok amfiteatru dla dzieciaków darmo. Przychodziło tam po parę tysięcy osób, a telewizja robiła z
tego tylko mały obrazek. W tym roku nie było tej imprezy, ale okazało się, że nasza muzyka czy to, co robią Sokół i Pono, cieszy się zainteresowaniem. Ludzie na nas zagłosowali. Wiadomo,
że odstajemy od establishmentu i nikt nie spodziewał się naszej wygranej. W końcu albumu "Ścieżka dźwiękowa" ani piosenki "22 Gibony (Diler)" nie puszczali
w radiu czy w telewizji. Chcieliśmy pokazać tę paranoję naszego rynku. A sam kawałek wybrali organizatorzy - mieli tylko problem z tym, czy mają go nazwać "Diler" czy
"22 Gibony". Wybrali ten drugi, bo pewnie myśleli, że chodzi o jakieś małpki.
Nie miałeś poczucia, że Opole to żenada? Sokół nie przyjechał i wykręcał się innym zakontraktowanym występem.
Dostał lepszą kasę, to się stawił gdzie indziej - zrozumiałe. Ale nie sądzisz chyba, że pojechałem tam ekscytować się przeglądem polskiej piosenki? Po pierwsze byłem tam dlatego, że
dostałem hajs. Po drugie wiedziałem, że mogę wszystkich wkurzyć - tych, co nie chcieli mnie tam widzieć, i tych, którzy mnie tam zobaczyli. A po trzecie poszliśmy sobie na bankiet i dobrze
się bawiliśmy. Jasne, że wiedziałem, co tam zobaczę na scenie, i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to żenujące. Ale ja jestem jak koń trojański - chcę to wszytko rozwalić od
środka. Wiele osób jakoś nie może tego zrozumieć. Ja nie mam problemu z tym, że tam byłem. I nie będę gadał żadnych politycznych kocopałów, że nie lubię obecnego prezesa telewizji.
Efekt tego był jednak wymierny. Następnego dnia w gazetach pisali: "Raperzy Tede i Mezo dali słaby występ" - czyli nikt nie dostrzegł różnicy między wami?
Może masowy odbiór jest taki, że wszyscy rapujemy, więc ja i Mezo jesteśmy wrzucani do jednego worka razem z Pono i Sokołem czy Hemp Gru. Ale ktokolwiek jest wtajemniczony w temat, wie, że to
dwie różne kategorie działalności scenicznej. Jak ktoś pójdzie na biletowany koncert Mezo i mój, to zobaczy zupełnie inną publiczność. I dostrzeże między nami "subtelną
różnicę" - subtelną w dużym cudzysłowie. Raz graliśmy w Londynie w tym samym czasie co Mezo i Verba, u nas był pełny klub, a oni musieli obniżyć cenę biletów, bo było za mało
chętnych. Natomiast nasz występ w amfiteatrze to zupełnie inna sprawa. My potrzebujemy reakcji publiczności, a kto z hip-hopowców zapłaci 60 złotych, żeby zobaczyć, jak wykonuję dwie
piosenki, a potem Piaska i Ewę Farnę - kimkolwiek ona w ogóle jest.






















~AntyHejter2011-04-23 21:01
Oby więcej takich wywiadów ;)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!