Zabiły go szerszenie, kościół "schował klucz"
"U nas proboszcz zachował się, jakby był świętym Piotrem. Schował klucz. Nie wpuścił Leszka" - mówią mieszkańcy Siedliska w Lubuskiem. Mężczyzna zmarł nagle przy kopaniu rowów. Pożądliły go szerszenie. Ksiądz zgodził się na pogrzeb za normalną stawkę. Ale trumny do kościoła nie wpuścił, bo nie było ostatniego namaszczenia.
- Zadźgał księdza nożem. Za 600 złotych
- Postawili nadajniki na wieży katedry
- Przez księdza wyszli z pogrzebu z płaczem
- Miasto i proboszcz kłócą się o kapliczkę
- Proboszcz zaminował kaplicę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Najpierw ksiądz zapytał, czy chodził do kościoła i czy zostało udzielone ostatnie namaszczenie" - opowiada siostra zmarłego Sabina. "Dziwne. Ostatnie namaszczenie, gdy nikt nie spodziewał się tragedii. A czy był religijny? Jak większość z nas. Do kościoła chodził. Od czasu do czasu" - dodaje.
Jak pisze "Gazeta Lubuska", wówczas proboszcz zapytał retorycznie, jaki jest sens brać zwłoki Leszka do kościoła. Mszę i ostatnią drogę odprawił. Za normalną, obowiązującą w Siedlisku stawkę.
Leszek zginął pracując z kolegami przy meliroacji. Uderzyli przypadkowo w starą oponę, w której było gniazdo szerszeni. Wściekłe owady użądliły dwóch mężczyzn, Leszek, mężczyzna w sile wieku, nie przeżył.
"Nie weszliśmy do kościoła na mszę, zostaliśmy przy Leszku, obok kaplicy" - mówi anonimowo kolega mężczyzny. "Tak sobie myślę, że nawet tam, na tamtym świecie, obowiązują jakieś dziwne zasady, znajomości" - dodaje inny. "Bo w takim przypadku ksiądz jest takim jakby pośrednikiem między tym a tamtym światem. U nas proboszcz zachował się, jakby był świętym Piotrem. Schował klucz. Nie wpuścił Leszka" - tłumaczy.
>>>Uznana za zmarłą formalnie znów żywa
Proboszcz Siedliska nie ma zamiaru tłumaczyć się gazecie. Odsyła do kurii. A ta nie ma zamiaru krytykować księdza.
"Nie ma jakichś szczegółowych ustaleń, jak ma postępować proboszcz, przepisy prawa kanonicznego mówią jedynie, komu nie należy urządzać pogrzebu kościelnego" - tłumaczy "Gazecie Lubuskiej" ks. Andrzej Sapieha. "Są oczywiście sytuacje, gdy pełna ceremonia pogrzebowa jest niewskazana. Chociażby w przypadku, gdy zmarły jest wprawdzie katolikiem, ale jest niechętny w stosunku do Kościoła. Rytuał pogrzebowy przewiduje trzy formy i wybór zależy od rozeznania proboszcza" - kwituje całą sytuację.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!