Jackson - król białych skarpet i mokasynów
Dla wielu polskich 40-latków twórczość i osobowość Michaela Jacksona były doświadczeniem pokoleniowym. Był on jedną z nielicznych zachodnich gwiazd, które gościły w telewizji po zawieszeniu stanu wojennego. Był dyktatorem mody późnej PRL, naśladowali go też pierwsi biznesmeni III RP.
- Utwór, który pomógł Afryce, pomoże Haiti
- Zahibernowali Jacksona. Komputerowo!
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tomasz Konca z grupy Cinq G o śmierci Jacksona dowiedział się w nocy 26 czerwca. Wracając do domu z koncertu, wstąpił do spożywczaka. "Sprzedawca próbował mi coś powiedzieć. Jąkał się, był bardzo przejęty. Po dłuższej chwili wydusił, że Michael nie żyje. Byłem wstrząśnięty" - wspomina. Konca, Radek Łukasiewicz, Novika i wielu innych dzisiejszych trzydziestoparolatków zainfekowało się Michaelem w późnej PRL.
Dwa dni po śmierci Michaela gitarzysta Pustek urządził imprezę urodzinową. Jubilata fetowali koledzy z zespołu, przyjaciele z branży i mediów. Zabawa rozkręciła się na dobre, kiedy gospodarz rozpakował prezenty. Okazało się, że goście obdarowali go białymi skarpetami, czarnym kapeluszem, kompaktowym "Thrillerem", winylowym wydaniem krążka "Off The Wall". "Całą noc bawiliśmy się przy jego muzyce" - powiedział DZIENNIKOWI Łukasiewicz.
Novika, wokalistka zespołu Futro i dziennikarka radia Roxy FM, została fanką Jacksona w pierwszych latach podstawówki. "Michael to taki Elvis naszego pokolenia - bajkowa postać, która w pewnym momencie przerodziła się w śmieszność. Muzyczny geniusz i jak to z geniuszami bywa, człowiek o bardzo kruchej psychice. Ostatnio okazało się, że mój kolega redakcyjny był jego ogromnym fanem. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, gdy przygotował specjalną audycję wspomnieniową. Michael znowu łączy ludzi" - mówi.
p
Żelazna kurtyna show-biznesu
Przyczyny wybuchu fascynacji Michaelem po obu stronach żelaznej kurtyny były te same, ale polska jacksonomania miała znacznie głębsze podłoże. Globalną popularność król popu zawdzięczał nie tylko perfekcyjnie wyprodukowanej, eklektycznej muzyce, lecz także spektakularnym teledyskom. Te minifilmy stanowiły integralną część jego przebojów, na czele z "Thrillerem". Tak jak na całym świecie, jacksonomania w Polsce rozpoczęła się od projekcji legendarnego wideoklipu. Ale wrażenie, jakie jego emisja wywarła na peerelowskich nastolatkach, nie da się porównać z reakcjami ich zachodnich rówieśników.
W latach 80. XX wieku żelazna kurtyna dzieliła bowiem także show-biznes. W PRL nie istniał normalny rynek fonograficzny, przywożone z Zachodu płyty można było kupić tylko na giełdach i bazarach, co przekraczało możliwości finansowe większości nastolatków. Nasze wytwórnie nie mogły pozwolić sobie na zakup licencji do edycji zagranicznych płyt, bo trzeba było za nie płacić w dolarach, a złotówka była wówczas walutą niewymienialną. Podobnie rzecz miała się z filmami i programami telewizyjnymi, co powodowało, że lwią część oferty TVP za rządów generała Jaruzelskiego stanowiły powtórki oraz produkcje z bratnich krajów socjalistycznych.
W dziedzinie rozrywki muzycznej królowały retransmisje festiwali w Opolu i Sopocie, piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu i radzieckiej w Zielonej Górze plus siermiężne teledyski Telewizyjnej Listy Przebojów. Rodzynkiem w ekranowym zakalcu był emitowany w "Dwójce" program "Jarmark". Nadawana na żywo audycja, stworzona przez Wojciecha Pijanowskiego, Krzysztofa Szewczyka i Włodzimierza Zientarskiego, była oknem na świat. Jarmarkowcy jako pierwsi pokazywali m.in. zachodnie teledyski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!