Motolotniarz zginął, bo nie słuchał żony
63-latka z Grodziska Wielkopolskiego zgubiła nieodparta chęć zdobywania przestworzy. Nie powstrzymały go nawet sprzeciwy małżonki. Wykorzystał jej nieobecność i wzbił się w niebo. Spadł z wysokości 30 metrów.
- W zderzeniu motolotni zginęły dwie osoby
- 81-letni motolotniarz zginął w Szczecinie
- Polski motolotniarz zabił się w Czechach
- Latał po alkoholu, odpowie za łapówkę
- Spadochroniarz zginął na weselu kolegi
- Motolotniarz spadł do rzeki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Motolotnia spadla na łąkę przy ulicy Kościańskiej. 63-letni mężczyzna, który siedział za jej sterami, zginął na miejscu. Ryszard S. nie miał uprawnień do prowadzenia tego typu maszyn.
Mieszkaniec Grodziska uczestniczył wprawdzie w kursie, ale do dnia wypadku nie otrzymał świadectwa kwalifikacji. Z relacji świadków wynika, że na wysokości około 30 metrów motolotnia nagle przechyliła się w lewo przechyliła w lewo, zawisła na ułamek sekundy i runęła na ziemię.
Okazało się później, że mężczyzna wykorzystał moment, kiedy w domu nie było żony, która nie pochwalała jego zapędów do pilotowania motolotni. Wcześniej grodziszczanin latał wyłącznie jako pasażer.
Teraz trwa policyjno-prokuratorskie dochodzenie. Śledczy sprawdzają czy przyczyną tragedii był błąd motolotniarza, jego zasłabnięcie czy może awaria maszyny.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!