Jehowi wymyślą, jak przeżyć koniec świata
Koniec świata nadejdzie już wkrótce. Dlatego najwyższy czas zastanowić się, jak go przeżyć. Odpowiedzi na to pytanie będą szukać polscy świadkowie Jehowy, którzy szykują się już do dorocznego kongresu. Ich zdaniem, trzeba się śpieszyć, bo czasu jest niewiele.
- Werbują wykształcone osoby
- Sekta ostrzega: Jaszczury atakują
- Sprzedawca katolik? Lepszy świadek Jehowy
- FBI aresztuje chrześcijańskich ekstremistów
- Decyzja o życiu czy krok do eutanazji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kongres odbędzie się w kilku miastach w całej Polsce. Podczas tegorocznych zgromadzeń świadkowie Jehowy spróbują znaleźć odpowiedź na dręczące ich pytanie: jak przeżyć koniec świata? Według wyznawców ze związku ten moment ma nastąpić już wkrótce i chcą być na niego przygotowani. Najważniejsze przemówienie dotyczące końca świata i jego opisów w Biblii zostanie wygłoszone w niedzielę.
>>> Sprzedawca katolik? Lepszy świadek Jehowy
Oprócz rozważań nad końcem świata, podczas zgromadzeń odbędzie się chrzest nowych wyznawców. W wierze świadków Jehowy chrzest przyjmuje osoba dorosła, która rozumie i akceptuje nauki doktrynalne. Sakrament polega na tym, że chrzczona osoba zanurza się w specjalnym basenie.
W Polsce żyje około 160 tysięcy świadków Jehowy. 31 stycznia 1990 roku zostali oni zarejestrowani przez MSWiA jako związek wyznaniowy o nazwie "Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe. Zarejestrowany Związek Wyznania Świadków Jehowy w Polsce".























~Zainteresowana2010-09-04 12:17
To nie jest tak że Świadkowie wymyślają jak przetrwać koniec świata oni to wiedzą!!! Bóg powiedział o Tym w swoim Słowie czyli w Biblii... Religia Świadków Jehowy nie jest sektą jest to religia zalegalizowana! Na pewno Świadkowie Jehowy nie zastraszają ludzi ... Religia ta nie jest fałszywa i to nie przynależność pańskich dzieci przyczyniła się do śmierci Pańskiej żony. Transfuzja krwi na prawdę nie jest ostatecznym wyjściem z sytuacji religia Świadków Jehowy uczy że krew jest święta dla Boga i nie można nią szastać na prawo i lewo! Transfuzja krwi może powodować różne zachowanie wiem bo mój tata miał transfuzję krwi jeszcze jak był noworodkiem do 3 roku życia był w szpitalu a ostateczny wynik był taki że krew która rzekomo uratowała mu życie również mu go odebrała!!! W rodzinie tej osoby od której dostał krew członkowie tej rodziny się "wieszali" i taki był skutek tej transfuzji w przypadku mojego taty! Bóg ma władzę której ni9e ma żaden człowiek ;) Jeżeli pańska żona chciała mu służyć to również odmówiła by transfuzji jakby mogła mówić... Pańska żona odziedziczy za to życie wieczne w doskonałych warunkach jakich żaden człowiek nie może sobie nawet wyobrazić! Bez chorób śmierci głodu klęsk żywiołowych i wielu wielu innych rzeczy które nie ominęły by jej w dzisiejszym świecie! Pańska żona na pewno chciałaby żeby pan żył razem z nią wiecznie... Nich pan zastanowi się nad tym czy nie miała racji podejmując taką decyzję;) pozdrawiam ... ( Nie jestem Świadkiem Jehowy )
~Edson2010-07-23 23:19
Istnieje coś więcej niż egoistyczne zabieganie o ratowanie własnego życia, za wszelką cenę. To życie, czy chcemy czy nie, może się w każdej chwili zakończyć w wyniku nieuleczalnej choroby, wypadku, czy innych nieprzewidzianych okoliczności. I co wtedy ? Co może zdziałać lekarz, czy sam pacjent, nawet, gdy bardzo pragnie ocalić życie. Gdy środki medyczne zawodzą, ksiądz z ostatnim namaszczeniem też nic nie może zrobić. No co wtedy. Może Pan sobie włosy rwać z głowy, ale może Pan tylko bezradnie czekać na śmierć ukochanej osoby. Transfuzja, leki, medycyna - to wszystko to tylko bezradne próby stwarzania pozorów na przedłużenie gasnącego życia. Co może tu uczynić wielki mądrala - człowiek. NIC. Ale jakże inaczej może zadziałać prawdziwy Bóg, który ma władzę nad życiem i śmiercią. Ma władzę z martwych wzbudzić tych, którzy są mu posłuszni, nawet jeśli są posłuszni za cenę życia.
Jednym z podstawowych wymagań Bożych jest powstrzymywanie się od krwi, która w oczach Bożych jest święta, bo od niej zależy życie i ona posłużyła jako okup za ludzi złożony przez syna Bożego, Jezusa. Chrystusa.
Jeśli Pana żona podjęła postanowienie o dochowaniu wierności w tej kwestii, a w tej niełatwej decyzji wspierali ją inni, którzy dobrze rozumieją na czym polega wierność i posłuszeństwo względem Najwyższej Potęgi we Wszechświecie, Boga, to mogło to tylko ulżyć jej wielkim cierpieniom, których wynik i tak prawdopodobnie był przesądzony. Nadzieja na zmartwychwstanie tj. przywrócenie do życia wiecznego na ziemi, która zgodnie z obietnicą Bożą zostanie przeobrażona w Raj była dla Pana żony cudowniejszą perspektywą niż może przedłużenie swych dni, przesyconych cierpieniem fizycznym i świadomością, że poszła na kompromis byle tylko jeszcze przez krótką chwilę poistnieć w cierpieniu. Pana egoizm nie uwzględnia odczuć Pana żony, która, gdyby chciała, mogła by w kwestii przyjęcia transfuzji uczynić to co by chciała.
I nikomu nic do tego. Proszę się nad tym zastanowić.
~egon2010-07-19 11:36
Pani Bonpain umiera, bo jej własne dzieci należące do sekty, zrobiły wszystko, aby nie dopuścić do transfuzji krwi (świadectwo męża).
Chcę opowiedzieć w jaki sposób świadkowie Jehowy postępowali w czasie choroby mojej żony. Zwiedli ją obietnicą bezpieczeństwa i zastraszyli odejściem dzieci, które są świadkami Jehowy, oprócz jednej córki i dwóch synów. (wychowaliśmy dziesięcioro dzieci)
Moja żona musiała iść do szpitala. O tym, że była chora na raka, dowiedziałem się dużo później. Planowano operację kiedy nie było jeszcze na to za późno, ale nasze dzieci powiedziały lekarzom, że matka nie zgadza się na transfuzję. Trzech lekarzy zrezygnowało z przeprowadzenia operacji wobec niemożności zapobieżenia ewentualnemu krwotokowi. Tylko jeden chirurg zobowiązał się ją przeprowadzić w ramach istniejących możliwości. Wiem, że zrobił, co do niego należało, bo odbyłem z nim półgodzinną rozmowę w obecności dwojga moich dzieci. Wyjaśnił mi, że kiedy jest na bloku operacyjnym, to decyduje o wszystkim. Ufałem mu.
Moja żona nie była w stanie napisać, że nie zgadza się na transfuzję, a mimo to nadchodziły takie listy pisane przez innych ludzi. Niszczyłem je razem z moją córką.
Na ich miejsce nadchodziły nowe. W momencie śmierci przy mojej żonie był obecny pielęgniarz świadek Jehowy. To on pozwolił sobie uprzedzić jehowych, zanim pielęgniarka oddziałowa dążyła zadzwonić do mojej córki Laurence aby mnie zawiadomić (...).
W odpowiedzi na prośbę zawartą w waszym poprzednim liście, pozwalam i proszę abyście zamieścili ten pobieżny opis wydarzeń, które świadczą o fałszywości i szkodliwości tej sekty. Jest mi ogromnie przykro, że przynależność niektórych moich dzieci do tej sekty przyczyniła się do śmierci ich matki (...).
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!