Kogo wyrolował właściciel Facebooka
Oficjalna wersja historii wygląda tak: młody i ponadprzeciętnie zdolny student Uniwersytetu Harvarda Mark Zuckerberg założył portal społecznościowy, by pomóc ludziom z uczelni nawiązywać nowe znajomości i pielęgnować stare. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i dwudziestolatek szybko podzielił los Johna D. Rockefellera czy Billa Gatesa, stając się milionerem. Tylko, czy to prawda?
- Ten straszny Facebook
- Absurdalna gra fotograficzna na Facebooku
- Jobs - człowiek, który stworzył potęgę Apple
- W przyszłości Facebooka opanują emeryci
- Ksiądz: Facebook prowadzi do samobójstw
- Twórca Facebooka zapłaci za błędy młodości?
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Taką historią Facebooka raczyli nas PR-owcy firmy, a za nimi media na całym świecie. Ale Ben Mezrich, autor wydanej właśnie książki "Accidental Billionaires", postanowił zniszczyć tę cudowną legendę. Jego wersja wygląda inaczej: młody student Harvardu podkradał pomysły kolegom, organizował seksualne orgie i nie myślał o niczym innym poza zdobyciem wielkiej kasy.
Akcja zaczyna się w 2004 r. Mark Zuckerberg popija samotnie piwo w pokoju swojego akademika. Mało atrakcyjny i nietowarzyski chłopak nie ma zbyt wielu znajomych. Z nudów włamuje się do komputerowego systemu Harvardu i wykrada zdjęcia wszystkich studentek. Zakłada stronę w stylu "Hot or not", na której męska część studentów może oceniać, czy koleżanki są gorącymi towarami czy nie. Strona nazywa się Facemash.com.
"Jestem wielkim fanem Marka Zuckerberga, uważam, że to geniusz" - przyznał w wywiadzie dla telewizji Bloomberg Ben Mezrich. Po lekturze "Accidental Billionaires" trudno w te słowa uwierzyć. Zresztą już podtytuł książki: "Opowieść o seksie, pieniądzach, geniuszu i zdradzie" mówi wszystko. Mezrich drąży historię początków serwisu. Do Zuckerberga zgłaszają się bliźniacy Cameron i Tyler Winklevossowie, również studenci Harvardu. Trzy lata starsi od Marka. Opowiadają mu o swoim pomyśle na portal społecznościowy. Chcą, aby to on zbudował dla nich stronę internetową. Ta nigdy nie powstaje, za to Winklevossowie ze zdziwieniem obserwują, jak Zuckerberg przekształca Facemash.com w portal, o jakim mu opowiadali. Sprawa trafia do sądu. Winklevossowie otrzymują 65 mln dol. odszkodowania. Ale wtedy Zuckerberg jest już miliarderem.
Według Mezricha nie są jedynymi, których wyrolował przedstawiany jako wzór cnót właściciel Facebooka. Eduardo Saverin był pierwszym informatykiem i zarazem inwestorem portalu TheFacebook.com. Koleżeńska umowa zapewniała mu 30 proc. udziałów w firmie. Gdy ta zaczęła odnosić sukces, Mezrich pożegnał się ze wspólnikiem, nie przekazując mu obiecanych udziałów. Saverin uzyskał odszkodowanie dopiero po długich targach. Jedną z bardziej barwnych postaci w książce jest "zły chłopiec Doliny Krzemowej" Sean Parker, współzałożyciel serwisu Napster, ikony internetowego piractwa. To on ponoć w rzeczywistości odpowiadał za rozwój portalu i współfinansował go. Postać Seana Parkera pojawia się w książce nie tylko wtedy, gdy mowa o pieniądzach, ale i narkotycznych balangach, a nawet seksualnych orgiach. Ale i jego Zuckerberg się pozbył - zaraz po tym, jak Sean został aresztowany przez policję podczas jednej z wariackich imprez. Gliniarzy wezwał zresztą sam Zuckerberg.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!