Dla wielu wakacje zmieniły się w horror
Wszechobecne pchły, martwe byki na placu zabaw i zasypane rafy koralowe... To tylko niektóre z atrakcji, jakie spotkały polskich urlopowiczów korzystających z usług biur podróży. Co roku dla tysięcy turystów wakacje marzeń zamieniają się w najgorszą przygodę życia.
- Wrócili oszukani przez "Kopernik Travel"
- Czeka nas fala bankructw biur podróży
- 93 biura podróży zagrożone bankructwem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tuż po bankructwie warszawskiego biura turystycznego Kopernik Travel jego klienci zostali uwięzieni w hotelach w Egipcie i Tunezji, a ich właściciele żądali zapłaty za rezerwację. Wściekłych urlopowiczów ściągał do kraju wojewoda mazowiecki we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. W sumie trzeba było zorganizować powrót blisko 950 osobom. Jednak wcale nie trzeba upadłości firmy, aby wspomnienia z lata przypominały scenariusz horroru.
Za gady i owady biuro odpowiedzialności nie ponosi
Jeden z urlopowicz w zemście za nieudane wakacje założył stronę internetową, na której wspominał swe przygody. "Pierwszego dnia w pokoju pod naszą nieobecność pojawił się szczur i zniszczył nowy, nieużywany strój kąpielowy, wygryzając w nim dziurę, w całym pokoju pozostały nieczystości i odchody zwierzęcia. Gdy interweniowałem w recepcji w tej sprawie, powiedziano mi, iż na pewno sami sobie zniszczyliśmy odzież i że to nie ich wina. A poza tym jesteśmy na pustyni i różne zwierzęta tutaj żyją" - opisuje to, co spotkało go w egipskiej Hurghadzie. Pewnie dlatego, aby uniknąć pretensji nieobytych w pustynnych i tropikalnych realiach turystów inne biuro podróży postanowiło zabezpieczyć się oryginalnym zapisem w umowie: "B.P. Sopot Travel sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za specyficzne warunki panujące w miejscu pobytu podczas imprezy. Dotyczy to możliwości pojawienia się w pomieszczeniach i środkach transportu owadów i gadów". Zapis, na szczęście dla turystów nietolerujących pełzających i kąsających stworzeń, został wpisany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów do rejestru klauzul niedozwolonych.
Zasypana rafa i zdychający byk na placu zabaw
Kolorowe katalogi, zdjęcia tonących w błękicie basenów hoteli położonych kilkadziesiąt metrów od ciepłego morza, obietnice barów, w których można do woli jeść i pić - taka reklama zwykle decyduje o wyborze tej, a nie innej oferty. Są biura, które na wszelki wypadek próbowały zastrzec sobie w umowach, że nie ponoszą odpowiedzialności za to, co klient zobaczył w katalogu. Przecież zdarzają się w błędy w druku. Biuro Kompas Travel, zanim sąd zakazał mu stosowania takiego zapisu, miało w umowach zdanie, że "nie ponosi odpowiedzialności za informacje zawarte w broszurach hotelowych".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!