Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Violetta Villas - co zostało z diwy?

2009-08-01 | Ostatnia aktualizacja: 19:46 | Komentarze: 0 | skomentuj
Korona cierniowa Violetty Villas

Korona cierniowa Violetty Villas Fot. MARCIN MANIEWSKI / Inne

Kultura masowa uwielbia ekscentryków, dziwaków, charyzmatycznych outsiderów balansujących na granicy normy i obłędu. Ich nieprzewidziane wybryki, wyłamujące się ze schematów prowokacje, to niezbędny element każdego, nawet najbardziej wyreżyserowanego spektaklu. Show-biznes nie znosi rutyny i przeciętniaków.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Ale dzisiejsze gwiazdy kolejnych teleturniejów i reality show są naprawdę dziwne. Pisząc "dziwne", nie mam na myśli artystów ubierających się w lateksowe żyrandole, jak Lady GaGa, czy lubiących zażyć sobie to i owo równie beztrosko jak inni wodę mineralną - patrz Amy Winehouse. Raczej kategorię ludzi, z którymi coś ewidentnie nie jest w porządku, choć do końca nie wiadomo co, którzy, delikatnie mówiąc, odrobinę nad sobą nie panują. Podejrzewam, że ludzie ci pełnią tę samą rolę, którą kiedyś pełnili oglądani przez tłumy mieszczan w wesołych miasteczkach Człowiek-Słoń i Kobieta z Brodą. Czym innym tłumaczyć gigantyczne zainteresowanie choćby Susan Boyle. U nas taką rolę spełnia od jakiegoś czasu Violetta Villas, kobieta, której problemy i tragedie stanowią pożywkę dla "Faktu" i "Super Expressu" już od paru lat.

Kilkadziesiąt lat temu, w zupełnie innej czasoprzestrzeni, Villas na pewno była wielką piosenkarką. Jako jedyna Polka wjeżdżała na scenę w Las Vegas jaguarem i z głęboką pogardą dla kloacznej, socjalistycznej rzeczywistości próbowała przeforsować cały ten ultrakiczowaty splendor w Polsce. Szanuję ją za to do dziś. Aby wejść na ten poziom przegiętego rozmachu, potrzeba ogromnej odwagi, zwłaszcza w kraju, w którym oficjalna kultura pop miała być z założenia szara i zgrzebna, a wielkie kontrowersje budził kożuch Niemena czy pseudohippisowska opaska Rodowicz. Dzisiaj jednak większe zainteresowanie od piosenek wzbudzają jej osobiste tragedie, przypominający horror splot wydarzeń, w który zaangażowany jest syn, opiekunka i cała sieć żerujących na gwieździe menedżerów i dziennikarzy.

Na fali tych tragedii właśnie obwieszczono, nie wiadomo po raz który, comeback Villas z nowym materiałem współtworzonym przez Michała Wiśniewskiego. W projekcie ma swój udział też telewizyjna caryca Nina Terentiew. Piosenkarka podobno dostała już zaliczkę na nowy album, chociaż jej kwota - cztery tysiące złotych - w tym przypadku brzmi raczej jak smutny żart. Smutnym żartem będzie również cały planowany powrót, o ile w ogóle dojdzie do skutku. Zapowiadał go już poprzedni menedżer Villas, który wbrew woli jej rodziny wydostał ją ze szpitala psychiatrycznego i, jak się okazało, zanim zajął się karierą swej podopiecznej, był jakimś cwaniakiem zajmującym się handlem złomem.

Jakub Żulczyk
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «