W takich niecodziennych okolicznościach Powstanie Warszawskie rozpoczęło się dla Aleksandra (Alka) Małeckiego. Walczył w batalionie „Chrobry”. Świeżo poślubiona panna młoda nie brała udziału w konspiracji. Nie walczyła, podzieliła los cywilnej ludności stolicy wypędzonej z miasta przez okupantów. Niemcy wywieźli ją na roboty. Trafiła do gospodarstwa rolnego w III Rzeszy. Tam 31 grudnia tego samego roku odnalazł ją jej małżonek, który uciekł z niemieckiej niewoli.

– Nasze zaręczyny odbyły się niemal równocześnie ze ślubem – relacjonuje wydarzenia z 1 sierpnia 1944 r. w filmie pan młody, który wówczas miał 25 lat. – Ślub braliśmy chyba około godziny 11. Trzy godziny później, około drugiej po południu, rozległo się pukanie do drzwi. Przyszły łączniczki, przyniosły opaski i kazały się zebrać o godzinie 15 na miejscu postoju naszego oddziału w lokalu przy ul. Żelaznej. Na naszym przyjęciu był ksiądz. Zebrał wszystkich moich kolegów, gości weselnych do kuchni i tam pobłogosławił ich. I wszyscy się rozeszli.

Historia Alka jest jedną z kilku, które umieścił w swoim filmie Maciej Piwowarczuk w swoim filmie „Epidemic of Love” („Epidemia miłości”). Ich bohaterami są pary, które pobrały się w czasie sierpniowych i wrześniowych walk.

– Chciałem pokazać tamte wydarzenia od innej strony – mówi twórca filmu. – Nie martyrologicznie, ale po ludzku. Ukazać powstańców jako ludzi z krwi i kości. Dlatego skoncentrowałem się na powstańczych ślubach, ewenemencie tamtych dni.

W filmie występuje m.in. jedyna para, której ceremonia ślubna została sfilmowana okiem kamery powstańczego fotoreportera. Bill i Lilly Biegowie mieszkają dzisiaj w Stanach Zjednoczonych. Ich losy to prawdziwie wojenna miłość. Jednak kadry z własnego ślubu dane im było po raz pierwszy obejrzeć dopiero w latach 90. – kilkadziesiąt lat po ceremonii. Byli bardzo wzruszeni. Inna z par, której losy przytoczył Piwowarczuk, to Maciej i Maria Piechotkowie. Mogą być oni modelowym przykładem małżeńskiej wierności. Od końca wojny rozstali się bowiem... jedynie na jeden dzień.

Tytuł obrazu nie jest przypadkowy. W trakcie Powstania Warszawskiego bowiem stanęło na ślubnym kobiercu 256 par. Mimo iż naczelne dowództwo zabroniło ślubów jako „źle wpływających na morale”.

– Ich uczucie to prawdziwe jądro miłości – opowiada twórca filmu. – Najgłośniejsze, najbardziej prawdziwe krzyknięcie „kocham cię!”. Ludzie, którzy się wówczas pobierali, czuli, że to jest ta miłość. Jedna jedyna na całe życie. Wszystko inne – przyszłość, praca, rodzina – traciło wówczas dla nich swoje znaczenie – dodaje.

Film dokumentalny Macieja Piwowarczuka „Epidemia miłości” będzie można obejrzeć w sobotę 1 sierpnia na kanale TVP 2 o godz. 21.45.