Czy Abdul Aziz jest mordercą Stańczaka?
To miało być aresztowanie, którego Pakistańczycy długo nie zapomną. Policja zatrzymała byłego posła protalibskiej partii Dżamiat Ulema-e-Islam, Szaha Abdul Aziza. Człowiek, który do niedawna przedstawiał się jako główny negocjator w sprawie uwolnienia, a później odzyskania ciała Piotra Stańczaka, stał się głównym podejrzanym o udział w tym zabójstwie.
- Talib przyznaje: Zabiłem polskiego geologa
- Polacy w trybach wojny
- Muzułmanie palą domy i mordują chrześcijan
- Negocjował uwolnienie i kazał zabić Polaka?
- Nie poznamy prawdy o śmierci Stańczaka?
- Rząd Tuska liczy na pieniądze bin Ladena
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest niemal pewne, że Aziz był rzeczywiście uwikłany w morderstwo (choć trudno określić stopień tego uwikłania). Pakistańscy śledczy twierdzą, że jest on wręcz pomysłodawcą porwania i osobiście wydał polecenie zabicia polskiego inżyniera. Wcześniej przedstawiali go naszym dyplomatom jako zaufaną osobę MSW.
Według innej wersji sprawa polskiego geologa stała się po prostu pretekstem do uderzenia w ludzi, którzy od lat balansowali między władzami w Islamabadzie a przywódcami talibskimi. A szerzej: ma to być czytelny znak, że w Pakistanie skończył się czas jakichkolwiek pertraktacji między marzącymi o zaprowadzeniu szariackich porządków w całym państwie islamistami a armią i rządem. Od kilku miesięcy na taki zwrot w polityce Islamabadu naciskają Stany Zjednoczone, przekonując, że wszelkie rozmowy i układanie się z talibskimi komendantami to kapitulanctwo, które doprowadzi do upadku państwa i przekształcenia Pakistanu w fundamentalistyczny twór, a w konsekwencji do niepowodzenia najważniejszej operacji wojskowej USA - misji w sąsiednim Afganistanie. Tezę o końcu dobrych czasów dla negocjacji z talibami potwierdzają inne aresztowania ważnych ludzi związanych z federacją Tehrik-e-Taliban Pakistan. Sprawa polskiego inżyniera została wpleciona w kontekst wielkiej polityki.
Szaha Abdul Aziza pogrążyły ubiegłotygodniowe zeznania aresztowanego 16 lipca niejakiego Attaullaha Khana. Po kilkudniowym pobycie za kratkami mężczyzna związany z fundamentalistyczną organizacją Laszkar-e-Dżangwi, który wpadł z grupą ludzi podczas próby przedarcia się do Islamabadu i dokonania w nim zamachów samobójczych - opowiedział, że to właśnie Aziz był mózgiem porwania i morderstwa Stańczaka. Problem jednak w tym, że ten sam Aziz już od końca maja (czyli na ponad dwa tygodnie przed aresztowaniem Khana) był przetrzymywany przez pakistańskie służby specjalne w jednym z mieszkań operacyjnych. Jak przekonują nasi pakistańscy rozmówcy, Aziz pośredniczył w rozmowach między przywódcą Tehrik-e-Taliban Baitullahem Mehsudem a oficerami pakistańskich służb specjalnych ISI (uzawanych za sponsora ruchu talibskiego i przez lata wspierających rebeliantów), którzy sprzeciwiali się wojskowej ofensywie na pasztuńskim pograniczu. Tymczasem klimat polityczny do tego jest najgorszy z możliwych. Dla pułkowników, którzy nie chcą pertraktacji z talibskimi komendantami z pogranicza afgańsko-pakistańskiego, Aziz stał się zbyt niewygodny. Frakcja ugodowców jest w defensywie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!