Artyści, których nigdy nie było
"Żłopał benzynę, a gdy przypalał papierosa, jego włosy natychmiast stawały w płomieniach" - tak pobyt w wojsku z miliarderem Romanem Abramowiczem wspominał rosyjski artysta Konstantin Szamanow. Nie byłoby może nic nadzwyczajnego w tym wyznaniu, gdyby nie to, że Konstantin nigdy nie istniał. Został wymyślony.
- Utopił półtora miliona w fałszywych obrazach
- Fabryki sztuki pogrążone w kryzysie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Żłopał benzynę, a gdy przypalał papierosa, jego włosy natychmiast stawały w płomieniach" - tak pobyt w wojsku z miliarderem Romanem Abramowiczem wspominał rosyjski artysta Konstantin Szamanow. Na początku lat 90. drogi kumpli z wojska się rozeszły. Konstantin zaczął handlować czym popadnie na moskiewskich bazarach. Jego brat Jurij pełnił służbę w tajnym rosyjskim laboratorium badań kosmicznych.
Kilka lat temu bliźniacy założyli artystyczny kolektyw - Kameleon. Wystawiali w Moskwie, Magnitogorsku i Tambowie. Po sukcesach w kraju postanowili podbić Wielką Brytanię, swoją wystawę w lipcu otworzyli w londyńskiej galerii Orel Art. Na "Good News" pokazali m.in. szkice przedstawiające misia Trojana - rosyjskiego brata bliźniaka Puchatka, czy pracę zatytułowaną "Study for a Flower Satellite" pokazującą gigantycznych rozmiarów białą dziką różę z dorysowaną kopią projektu wieży, jaką Władimir Tatlin planował postawić w Moskwie lub Petersburgu ku chwale trzeciej Międzynarodówki.
Kilka dni po wernisażu wyszło na jaw, że Konstantin i Jurij nigdy nie istnieli, a cała ich biografia została zmyślona. Rosyjskich twórców udawali Jack i Dinos Chapmanowie. Nie urodzili się w Smoleńsku w 1961 roku, ale w Wielkiej Brytanii. To tu od połowy lat 90. należą do artystycznej elity, pracowali jako asystenci Gilberta i George’a, a w 2003 roku zostali nominowani do Nagrody Turnera.
Ale nie sama historia mistyfikacji jest najciekawsza, tylko łatwość, z jaką dał się na nią nabrać londyński światek sztuki. Klucz do swojej akcji Chapmanowie zawarli już w nazwisku Shamanow. "Sham" to po angielsku oszustwo, blaga, podróbka. Krytycy nie pofatygowali się, by sprawdzić, czy informacje podawane przez galerię są prawdziwe, czy Konstantin i Jurij to rzeczywiście najważniejsi rosyjscy twórcy konceptualni. "Szamanowów nie można znaleźć w internecie, nie można kupić nigdzie ich prac. Ale nikt głośno tego nie mówił" - opowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Veronika Tretyakova, kuratorka wystawy w Orel Art Gallery i współautorka mistyfikacji. "Wymyśleni artyści stali się dla londyńskiego środowiska intrygującymi postaciami: mają fascynującą biografię, są egzotyczni, a o rosyjskiej sztuce mało się mówi" - podkreśla. W tym tkwi sedno mistyfikacji - żart i drwina to najlepszy sposób na zdystansowanie się od wyjątkowo poważnego i hermetycznego świata sztuki współczesnej. Ale też satyra na intelektualne lenistwo współczesnych odbiorców kultury, którzy bezgranicznie wierzą, że to, co oferują im galerie, wydawnictwa książkowe czy płytowe musi mieć jakąś wartość. Nie po raz pierwszy jedni artyści śmieją się z innych.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!