Młodzi, zamaskowani ludzie przyszli na wystawę "Wybierz Życie" tuż po godz. 3 w nocy z piątku na sobotę. "Mieli noże, pałki i gaz. Podeszli szybkim marszem, każdy wiedział, co ma robić. Zniszczyli wystawę w 2 minuty" - mówi portalowi Fronda.pl Weronika Jabłońska, która widziała atak. Wolontariuszka pracująca przy wystawie mówi też portalowi, że stojący w pobliżu Przystanku Woodstock namiot ze zdjęciami odwiedzały Pokojowe Patrole WOŚP. Ich członkowie sugerowali ponoć demontaż wystawy. "Po dwóch godzinach przyszedł szef Pokojowego Patrolu i zagroził, że albo my usuniemy wystawę, albo oni to zrobią" – mówi Jabłońska.

Mł. asp. Marek Waraksa z lubuskie policji, potwierdza zdarzenie, ale zastrzega, że zniszczone zostało jedynie mienie, nikt nie został ranny. Do niedzieli do południa nie udało sie zatrzymać sprawców. "Cały czas intensywnie ich szukamy. Nie jest to łatwe, bo byli zamaskowani. Ale działamy też operacyjnie, więc wkrótce powinniśmy ustalić kto zniszczył wystawę" - mówi DZIENNIKOWI Wraksa. Działania operacyjne prowadzą funkcjonariusze po cywilnemu, którzy wmieszali się w tłum Woodstokowiczów.

Poza tym zdarzeniem festiwal przebiega wyjątkowo spokojnie. Do niedzielnego południa zgłoszono na policji tylko 50 przypadków kradzieży. Ginęły głównie namioty, portfele i telefony komórkowe. "To liczba o połowę mniejsza niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę, że na Przystanku bawi się rekordowa liczba 400 tys. osób, uznajemy że tegoroczny festiwal jest wyjątkowo bezpieczny" - mówi mł. asp. Wraksa.

W piątek na Przystanku Woodstock zmarła jedna osoba. Martwego 35-latka z województwa dolnośląskiego znaleźli w namiocie koledzy. Policja wykluczyła zabójstwo. Sekcja zwłok i badania toksykologiczne wykażą czy zmarły zażywał narkotyki lub pił alkohol.

Festiwal kończ się dziś wieczorem.