Ten rok może okazać się ostatnim dla wielu polskich sadów. Wieloletnia tradycja uprawy drzewach owocowych nie wytrzymuje konkurencji z owocami z Chin i Maroka - ostrzegają rolnicy.

W skupach i zakładach przetwórczych na Podkarpaciu za kilogram wiśni sadownik dostaje od 50 do 90 gr. za kilogram wiśni. Tymczasem tylko osobie zbierającej trzeba zapłacić przynajmniej 40 gr. za kilogram. Do tego dochodzą koszty całorocznych oprysków i innych zabiegów pielęgnacyjnych. W okolicach Grójca na Mazowszu niektóre zakłady w ogóle wstrzymały skup.

Zdaniem sadowników granicę opłacalności kończy się poniżej ceny 1,50 zł za kilogram wiśni. "Przy takich cenach to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Jeśli dalej tak będzie, to chyba trzeba będzie wyrąbać sady" - mówi jeden z sadowników portalowi "Nowiny24".

Owoców nie chcą skupować już nawet producenci tanich win i wiśniówek. Sadownicy grożą protestami i domagają się interwencji rządu. "Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie umów kontraktacyjnych, które zawierałyby minimalną i maksymalną cenę skupu" - mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.