Klara Klinger: Brakuje prawa regulującego zasady macierzyństwa zastępczego. Doszło więc dramatu - dwie rodziny walczą teraz o dziecko.

Andrzej Czuma*: Sprawa jest poważna. Szczególnie pod względem moralnym. Ale pod względem prawnym, wbrew pozorom, bardzo przejrzysta. W zeszłym roku została uchwalona poprawka do Kodeksu rodzinnego, która weszła w życie 13 czerwca tego roku. Poprzedni Kodeks rodzinny nie zawierał precyzyjnego określenia dotyczącego macierzyństwa. Nowelizacja wprowadziła starą rzymską zasadę - mater semper certa est - zawsze wiadomo, kto jest matką. Jest nią kobieta, która urodzi. Nie ma więc żadnych wątpliwości, że pani Beata Grzybowska może walczyć o dziecko, bo w świetle prawa jest jego matką. Oczywiście mamy też dramat pary, która włożyła dużo serca, aby mieć dziecko, przypuszczalnie przy udziale jednego z małżonków. Stąd morał, że należy być bardzo ostrożnym i podchodzić z wielkim szacunkiem do wartości, jaką jest życie człowieka.

Ale ojciec biologiczny jest też ojcem według prawa.

To prawda. I sąd rozstrzygnie, któremu z rodziców przyzna opiekę nad dzieckiem.

Trudno chyba, żeby sąd rozpatrywał sprawę tylko jako spór dwojga rodziców. Jest wiele okoliczności, które ją komplikują. Choćby umowa, którą zawarli, zobowiązująca surogatkę do oddania dziecka ojcu.

Trudno rozstrzygnąć, czy ta umowa jest ważna z mocy samego prawa, czy nie podważa przepisu o ochronie życia ludzkiego.

Może więc regulacje prawne są niewystarczające?

Czasem odczuwamy potrzebę stworzenia przepisów, które rozstrzygną wszystkie wątpliwości. Życie jest tak płynne i pełne rozmaitych odcieni, że nie da się tego zrobić. Pozostaje wola człowieka i sąd. Poza prawem nie mamy innych instrumentów do działania. Zaznaczam, że trudno jest mi wyrazić opinię na temat etycznej oceny działań osób zaangażowanych w tę sprawę. Z jednej strony mamy bowiem dramat pary, która pragnie mieć dziecko, z drugiej – dramat kobiety, która aby pomóc finansowo swojej rodzinie – dwóm córeczkom – decyduje się urodzić dziecko i oddać innym.

A działalność agencji, które pośredniczą w takich transakcjach, czy nie powinna być uregulowana?

Agencje zajmujące się tego typu pośrednictwem to stosunkowo nowy element w polskim krajobrazie społecznym. Dostrzegliśmy go. Badamy, jakie przepisy mogłyby zakazywać tego rodzaju usług. Prawo powinno iść za życiem. Trzeba się zastanowić, jak tę kwestię uregulować. Ale na razie działalność agencji jest legalna. Nie ma wyraźnego zakazu. Stąd kłopot.

A działania lekarza, który inseminuje - czy są zgodne z prawem?

Zapytałem o to grono specjalistów. Czekam na ich opinię.

Najwyraźniej sama prawna definicja matki nie rozwiązuje problemów związanych z macierzyństwem zastępczym.

Też tak myślę. Należy zastanowić się nad zmianami. Potrzeba pracy legislacyjnej nad unormowaniem macierzyństwa zastępczego. Sytuacja ta uwidacznia konieczność uzupełnienia Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

*Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości