Zbiorowe orgie po raz kolejny trafiły na czołówki gazet przed kilkoma dniami z powodu wielkiej imprezy w wynajętym szkockim zamku. Na oczach zaskoczonego właściciela budynku seks w średniowiecznej scenerii zaczęło uprawiać 350 osób z 18 krajów.

Okazuje się, że mogli wśród nich być także Polacy. "Newsweek" dotarł do Emmy Sayle, właścicielki luksusowej londyńskiej agencji "Killing Kittens", który organizuje takie imprezy. Sayle (prywatnie przyjaciółka narzeczonej księcia Wiliama) zdradza w rozmowie z tygodnikiem, że wśród zrzeszonych w "Killing Kittens" swingersów są też Polacy. "Mamy stu aktywnych członków z waszego kraju. Ze świata finansów, mediów, reklamy i mody" - mówi.

Jeszcze bardziej szokujące jest uzasadnienie takiej seksualnej aktywności polskich elit. Zdaniem prof. Zbigniewa Izdebskiego, jesteśmy atrakcyjnymi partnerami seksualnymi, bo "kojarzy się nas z ojczyzną Jana Pawła II i ortodoksyjnym katolicyzmem. Udział Polaka lub Polki w swingu daje uczestnikom bardzo podniecające uczucie łamania tabu religijnego" - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" seksuolog.