Na stacji benzynowej groził, że się podpali
Desperat na raciborskiej stacji Shell oblał się benzyną i groził, że się podpali. Policja negocjowała z nim przez ponad trzy godziny. Cała sytuacja była o tyle groźna, że szaleniec benzyną oblał też wnętrze stacji. W budynku zaś chowała się kobieta. Szaleniec o tym nie wiedział.
- Stacje benzynowe będą jak hotel
- Policjanci tracą pracę za skradzione paliwo
- Na święta Mikołaj przyniesie tanie paliwo
- Poszedł na komisariat, bo miał ochotę zabić
- Szaleniec chciał staranować procesję
- Poszedł uciszyć sąsiadów... siekierą
- Dźgał nożem na mszy w narkotycznym szale
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
40-letni mężczyzna wtargnął do budynku stacji Shell w Raciborzu przy ul. Katowickiej około godz. 10.30. Pracownicy uciekli z budynku, poza kobietą, która była na zapleczu. Ukrywała się tam przez cały czas, ale szaleniec o tym nie wiedział.
Mężczyzna zabarykadował się w budynku, a potem oblał benzyną wnętrze i siebie. Zaczął też krzyczeć, że się podpali.
Od razu na miejscu pojawiła się policja i straż pożarna. Do rozmów z szaleńcem przystąpił też policyjny negocjator. Rozmawiał z mężczyzną przez okienko do nocnej sprzedaży alkoholu. W końcu udało mu się go namówić, by się poddał. Mężczyzna wpuścił do siebie policjantów tuż przed godz. 14.
Co pchnęło go do szaleńczego ataku na stację? Jak mówią policjanci, mężczyzna przeżył załamanie na skutek konfliktu ze swoim pracodawcą z branży budowlanej. Chodzi o rozliczenia finansowe.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!