Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Co Palikot pisze w dziele o sobie samym

2009-08-08 | Ostatnia aktualizacja: 19:48 | Komentarze: 0 | skomentuj
Palikota autoportret trochę grafomański

Palikota autoportret trochę grafomański Fot. Artur Hojny / Inne

Jest tu wszystko, co kojarzy się z Januszem Palikotem: obelgi i trafne spostrzeżenia, prowokacja - ta chamska i ta inteligentna. Odwaga w atakowaniu wrogów i podlizywanie się partyjnym szefom. Trudno o bardziej demaskatorską i złośliwą książkę o Palikocie niż jego własne dzieło "Pop-polityka".

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Dlatego znajdzie zapewne swoich fanów. Tych najwierniejszych zapewne nie zawiedzie. Ot, jeszcze jedna dawka Palikotowego bloga, tym razem w wyborze i na papierze. W sumie nic specjalnego. A jednak warto tę książkę zauważyć. Po jej lekturze widać bowiem to, co umyka w naszym codziennym medialnym obcowaniu z lubelskim posłem Platformy Obywatelskiej i jego happeningami. Jeśli bowiem jeden, drugi, a nawet setny jego gag jakoś jest zauważany, zaciekawia, oburza, to zebrane w książce obnażają bezczelną wręcz pustkę przekazu. Prawda jest smutna i śmieszna zarazem - Janusz Palikot nie ma nam nic ciekawego do powiedzenia. Owszem, ma zdanie na wiele spraw, ocenia ludzi, ich zachowanie i poglądy. Ale czy coś się za tym wszystkim kryje? Jakiś ślad myśli? Jakaś koncepcja życia publicznego? Owszem - ale tylko ślad. Tak wątły i bełkotliwie wyrażony, że budzący skojarzenia z literaturą pisaną przez nastolatki. Z natury swojej grafomańską i skierowaną na pokręconą analizę własnego ja, zazwyczaj przewrażliwioną i nielogiczną.

A przecież nie jest tak, że Palikot nie chce nam nic powiedzieć. Przeciwnie. Pierwsze 60 stron książki to coś w rodzaju manifestu programowego polityka, zbudowanego na formalnej figurze chaotycznego dialogu z samym sobą. Tam Palikot stara się powiedzieć, o co mu w życiu publicznym chodzi, między czym a czym wybiera, o co i z kim walczy. A więc dlaczego jest w polityce? Odpowiedź dość przekonująca - dla przygody. Po nauce zajął się biznesem. A teraz - pisze - w polityce "również w krótkim czasie otoczyłem się nowymi ludźmi, nowymi sprawami i nowymi umiejętnościami". I to wszystko. Bo przecież, przyznaje, gdy już uda mu się dopłynąć do nowego brzegu, czyli jak rozumiem, kiedy już osiągnie sukces, może się znudzić i ruszyć dalej "dla nowych oceanów". Ale tak to właśnie jest ustawione: jest Palikot, jego nuda i potrzeba przeżycia czegoś fascynującego. Lepsza wprawdzie taka motywacja niż napęd nienawiści, ale w sumie płytka.

Bo choć polityk często przywołuje swoją rzekomą głębię, tę, jak to nazywa "wielopiętrowość własnej konstrukcji", w rzeczywistości za wiele z otaczającego świata nie rozumie, a już na pewno nie potrafi nam przekazać nadziei na lepszy los. Jego wizja jest tak wyraziście czarno-biała, tak oczywista, że co jakiś czas u czytelnika pojawia się pytanie: jak tak nieskomplikowany politycznie umysł mógł zajść tak daleko? Jak człowiek opisujący swój cel jako po prostu pragnienie pozostania w pamięci, tego, by o nim rozmawiano, dostał tak dużą cząstkę odpowiedzialności za kraj? I w jakim świecie funkcjonuje, że nikt tej prostoty nie dostrzega? Że co jakiś czas pojawiają się głosy, że ma jakiś potencjał?

Michał Karnowski
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «