Nieudana gruzińska misja Kaczyńskiego
- "Lech Kaczyński uratował Gruzję"
- Gruzja: Rosja od lat szykowała się do wojny
- Rosja zbroi się przeciw Gruzji. Będzie wojna?
- Prokuratura bierze się za Kownackiego
- Tusk i Kaczyński znów kłócą się o wyjazd
- Osetia Południowa nie ma już rządu
- Saakaszwili: Kaczyński był mężny!
- Zobacz, jak Kaukaz czci ofiary wojny
- "Prezydent marnuje pieniądze podatników"
- Polska broń w służbie gruzińskiej armii
- Juszczenko porównuje banderowców do AK
- Turcja i Armenia - koniec stuletniego sporu
- Putin grozi Gruzji nową wojną
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ja w czasie puczu w sierpniu 1991 r. siedziałem w gabinecie szefa rządu w kamizelce kuloodpornej" - wtrącił premier Łotwy Ivars Godmanis. Po chwili włączył się Wiktor Juszczenko: "Przynajmniej wiemy, jak wygląda solidarność Zachodu. Na jaką pomoc można liczyć w obliczu agresji".
Następnego dnia rano Kaczyński pojechał do tbiliskiej rezydencji Saakaszwilego. W trakcie konferencji prasowej nadeszła wiadomość, że rosyjskie wojska wkroczyły do gruzińskiego miasta Gori.
Rosjanie właśnie złamali porozumienie, które przywiózł do Tbilisi Sarkozy. Zakładało ono, że ich wojska wycofają się na pozycje sprzed rozpoczęcia konfliktu. Po dwóch tygodniach Kreml uznał niezależność Osetii Południowej i Abchazji. Okazało się, że Kaczyński miał rację - porozumienie otworzyło furtkę do formalnego podziału Gruzji.
Pozostaje pytanie, czy Saakaszwili miał możliwość negocjacji porozumienie i domagania się zapisania w nim terytorialnej integralności kraju? Czy też stał pod ścianą i gdyby nie zgodził się na podpisanie dokumentu przywieziony przez Sarkozy’ego, to rosyjskie czołgi weszłyby do Tbilisi? Temur Jakobaszwili: "To było tylko porozumienie o zawieszeniu broni, a nie plan pokojowy. Naszym zdaniem nie było tam konieczne umieszczanie punktu o integralności terytorialnej kraju".
Kosta Koczijew, doradca Eduarda Kokojty, mówi, że Saakaszwili grał wówczas o własną skórę: "Wiedział, że jego armia jest rozbita, mógł się obawiać, że grozi mu trybunał, który osądzi go za zbrodnie wojenne. Pewnie dlatego zgodził się na plan pokojowy".
***
Po roku od wojny między Rosją i Gruzją znów narasta napięcie. A jak wydarzenia z sierpnia 2008 r. wpłynęły na stosunki polsko-gruzińskie, na przyjacielskie relacje między Kaczyńskim a Saakaszwilim? "Stosunek Kaczyńskiego do Gruzji nie uległ zmianie. Nadal z całego serca popiera jej NATO-wskie aspiracje i prawo do integralności terytorialnej. A serdeczne relacje z Saakaszwilim? Nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz się widzieli. Nie ma co ukrywać, że ich przyjaźń od czasu spięcia w sierpniu zeszłego roku uległa ochłodzeniu" - mówi współpracownik prezydenta.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!