Najgłośniejsze zdjęcia świata to oszustwa
Znamy je niemal wszyscy. Zdjęcia, które nami poruszyły, wstrząsnęły i zapadły głęboko w pamięć. Są ikonami wydarzeń, które opisują. A jednak wcale nie muszą pokazywać prawdy. I często nie pokazują, bo są zwykłymi oszustwami fotografów. Sprawdź czy i Ty dałeś się nabrać.
- Ponadczasowa idea mostu
- Putin spotka na Westerplatte Stalina
- Półnagi Putin gra macho na wakacjach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od kilkunastu dni w fotograficznym światku wrze. Londyński "Guardian", Barceloński "Periodico di Catalunya", "New York Times" opublikowały artykuły, z których wynika, że jedno z najsłynniejszych zdjęć w dziejach fotografii "Śmierć hiszpańskiego republikanina" Roberta Capy jest falsyfikatem.
Zdjęcie wykonane w czasie wojny domowej w Hiszpanii było kamieniem milowym w rozwoju fotografii wojennej. Tysiące reporterów ryzykowało wszystkim, żeby wcielić w życie sformułowaną przez Capę definicję, która głosiła: "Jeżeli twoje zdjęcie nie jest dość dobre, to znaczy, że nie byeś wystarczająco blisko". Wiele wskazuje, że (przynajmniej w tym przypadku) słynny fotografik był za blisko.
Przypadkowy sołdat zamiast trupa
Legendarny współzałożyciel agencji Magnum miał całą sytuację zaaranżować. Zgodne z prawdą jest tylko to, że fotografia została wykonana podczas wojny domowej w Hiszpanii. Reszta pozostaje fikcją. Powołując się na ustalenia profesora Jose Manuela Susperregui z Uniwersytetu Baskijskiego, gazety donoszą, że Capa zrobił je nie na linii frontu w Cerro Muriano, jak utrzymywał, lecz we wsi Espejo oddalonej od tego miejsca o 25 mil. Capa utrzymywał, że praca uwiecznia śmierć żołnierza, w rzeczywistości Amerykanin namówił nudzącego się żołnierza do pozowania. O tym, że mamy do czynienia z oszustwem, świadczyć ma ułożenie ciała rzekomo postrzelonego, brak w kadrze innych walczących oraz różnice w krajobrazie obu okolic.
Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, że w barcelońskim Museu Nacional D’Art de Catalunya trwa właśnie wystawa fotografii Capy z lat 20. i 30. zatytułowana "To jest wojna", na której można oglądać inkryminowane zdjęcie. "Wszyscy jesteśmy w to zaangażowani. Staramy się dotrzeć do prawdy" - uspokaja Willis Hartshorn, szef placówki.
"W tamtych czasach fotografia miała ogromny wpływ na masy. Nie wynaleziono jeszcze telewizji, a zdjęcia stanowiły jedyną formę obrazowego przekazywania informacji. Ludzie nie zdawali też sobie sprawy z tego, że takim obrazem można manipulować. Dziś jest inaczej - każdy wie, że za pomocą Photoshopa można ze zdjęciem zrobić wszystko" - mówi znany polski fotografik.
Fotograf Nicolas Grospierre, nagrodzony na Biennale Architektury w Wenecji, dodaje: "Moim zdaniem dziś rola fotografii zmieniła się - nie jest ona już obrazem rzeczywistości, lecz interpretacją świata. Nieetyczna jest manipulacja w fotografii informacyjnej, która zmienia sens zdjęcia. Jednak estetyczna moim zdaniem jest OK. Sam, gdy gałąź wlazła mi w kadr, to ją usuwam".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!