Za krzyż ofiar UPA trafiła na prokuraturę
Emerytowana nauczycielka z Radruża na Podkarpaciu postawiła krzyż upamiętniający mieszkańców jej wsi zamordowanych przez OUN UPA. Nie sądziła, że może to mieć tak fatalne konsekwencje. Kobietę przesłuchała już prokuratura, a lokalne władze nakazują rozbiórkę.
- Kresowianie skarżą się w Watykanie na KUL
- Prezydent zawiódł Isakowicza-Zaleskiego
- Ukraińcy prowokują Polaków koszulkami
- Kresowianie wystraszyli prezydentów
- Ukraińcy chcą burzyć polskie pomniki
- Świerczewski zginie ku chwale gminy
- KUL zignorował oburzonych kresowian
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Krzyż ufundowany przez panią Jadwigę Zarembę stanął na przycerkiewnym cmentarzu we wsi Radruż (woj. podkarpackie, powiat lubartowski). Miejscowi ludzie pamiętają, że w tym miejscu pochowano trzech z ponad 20 mieszkańców Radruża zastrzelonych przez UPA. Miejsca pochówku pozostałych są nieznane.
"Ci ludzie nie mają nawet krzyża, dlatego zdecydowałam, że cmentarz będzie najlepszym miejscem dla upamiętnienia wszystkich, którzy w Radrużu zginęli z rąk UPA" - mówi portalowi Kresy.pl pani Jadwiga.
Jej inicjatywa nie spodobała się lokalnym władzom. Uznały krzyż za pomnik, a nie nagrobek i nakazały go rozebrać. Różnica jest taka, że na nagrobek nie potrzeba zgody, a na pomnik już tak.
Jak podaje portal Kresy.pl fundatorka została zasypana nakazami rozebrania obiektu, musiała składać wyjaśnienia między innymi na policji i w prokuraturze, pretensje ma także nadzór budowlany.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w odległości 50 m od krzyża postawionego przez panią Jadwigę od kilku lat stoi pomnik ku czci "Bohaterów UPA".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!