Na specjalnej konferencji prasowej Brudzyński - szef Komitetu Obrony Wiary i Tradycji Narodowych "Pro Polonia" - dokładnie opowiedział o swych lękach. Ujawnił, że złożył wniosek do sanepidu, w którym apeluje o sprawdzenie stanu zdrowia wszystkich organizatorów sobotniego koncertu oraz osób zatrudnionych przy budowie sceny na warszawskim Bemowie.

Po co? Zdaniem Brudzyńskiego na wszelki wypadek lepiej sprawdzić, czy osoby te "nie są nosicielami chorób zakaźnych i wirusowych, przede wszystkim HIV i A/H1N1". "Nie chciałbym, by przeniosło się to na fanów Madonny i by fani zarazili się wirusem świńskiej grypy" - oznajmił.

Dodatkowo Brudzyński złożył wniosek do Państwowej Inspekcji Pracy, która - jego zdaniem - powinna sprawdzić, czy przyjezdni organizujący koncert "mają zezwolenia na pracę Polsce i czy opłacili obowiązkowe składki ubezpieczeniowe".

Brudzyński dodał też, że czeka na decyzję wicepremiera Grzegorza Schetyny, którego powiadomił o "zagrożeniach" związanych z wydaniem zgody na koncert. Co ciekawe, Brudzyński był nawet w sprawie Madonny w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Po co? Bo - w jego opinii - zachodzi uzasadnione podejrzenie, że na koncercie… gwiazda obrazi uczucia religijne Polaków.