Madonna definiuje współczesny pop - jej motto "strike a pose" to w końcu kwintesencja tej sztuki. Jeśliby doszukiwać się u niej geniuszu, to nadzwyczajna wydaje się jej gotowość do całkowitej zmiany stylu w zależności od aktualnych potrzeb, wschodzących trendów, przewidywanej koniunktury. Przy pomocy sztabu fachowców Madonna podniosła konformizm do rangi sztuki i wyśrubowała kunszt przykuwania uwagi.

Największa dziś marka w świecie popu to zbiorowe creatio ex nihilo. Madonna Louisa Veronica Ciccone zaczynała przecież swą drogę na szczyty z przeciętnym głosem, niewybitną urodą, średnimi zdolnościami tanecznymi. Muzycznym talentem nie mogła równać się z Michaelem Jacksonem czy Prince’em. Ciccione nie była jednak słodką idiotką i doskonale wiedziała, czego chce. A także czego pragną inni. Inteligentna, niezmiernie ambitna i szalenie pracowita zrozumiała, że muzyka pop w nowej erze, której prawa dyktuje MTV, jako najbardziej egalitarna z dziedzin show-biznesu otwiera drzwi do sławy przed każdym.

Szybki przegląd kochanków Madonny >>>

Jako jedna z pierwszych wyczuła, że erotyczna prowokacja nie niesie już ryzyka wykluczenia, za to wciąż zapewnia rozgłos. Przed nią o seksualności wprost mówiono jedynie na marginesach, za sprawą Madonny temat trafił w samo centrum kultury masowej. Tym samym młoda gwiazda stałą się głosem nastoletnich dziewczyn z amerykańskich przedmieść. Symbolem ich obyczajowego wyzwolenia czy też - jak chcą niektórzy - zepsucia. Jak nikt inny potrafi to, co śmiałe, odważne, prowokacyjne, połączyć z tym, swojskie i akceptowane. Z początku jej nieco komiksowy styl trafiał głównie do dzieciaków w wieku szkolnym. Te jednak, dorastając, pozostały wierne swej idolce i akceptowały jej kolejne, coraz bardziej wybujałe ekscesy. Dla feministek stała się wzorem kobiety, która działa na własnych warunkach, nie ogląda się na nikogo. Choć inni - jak Morrissey - nazywali ją promotorką zorganizowanej prostytucji.

Oto przeboje, któe Madonna zagra w Warszawie >>>

Uznanie zdobyła też jako świetna bizneswoman zarządzająca wielkim przedsiębiorstwem, kreatorka marki "Madonna", którą zaprezentuje na warszawskim Bemowie. Oto najbardziej zasłużeni z licznego grona współtwórców jej sukcesów. Należy jednak pamiętać, że choć amerykańska gwiazda w dużej mierze świeci światłem odbitym, to ona jest w tej konstelacji jedynym elementem, którego nie można zastąpić.


NILE RODGER
W początkach lat 80. współpraca z Nilem Rodgersem stanowiła najlepszą gwarancję tego, by nawet dziewice zaczęły zmysłowo tańczyć. Ekslider genialnego disco combo Chic był wówczas jednym z najbardziej wziętych producentów świata. Madonna zamarzyła o współpracy z nim po sukcesie produkowanego przezeń krążka "Let’s Dance" Davida Bowie. Jej płytowy debiut z 1983 roku cieszył się sporą popularnością i znalazł się w top 10 amerykańskiej listy przebojów (na miejscu 8.), jednak dopiero o rok późniejszy nagrany z Rodgersem "Like A Vigin" i pochodzące z niego single "Material Girl" i utwór tytułowy stały się przepustką na sam szczyt. Ciemnoskóry producent nadał piosenkom młodej artystki prawdziwie disco-funkowego kopa i zapewnił dozgonny szacunek wśród bywalców tanecznych imprez. Do dziś sprzedało się ponad 20 milionów egzemplarzy tego krążka. Mick Jagger, który kpił z młodej gwiazdy, rok później zatrudnił Rodgersa do produkcji swego solowego albumu "She’s The Boss". O dziwo, jemu to specjalnie nie pomogło.


MARIPOL
W 1985 roku John Skow, dziennikarz nowojorskiego "Time’a", opisał fenomen "klonów Madonny", dorastających dziewczynek, które naśladują styl 26-letniej wówczas piosenkarki. Ku zdziwieniu wszystkich okazało się bowiem, że rynkowym hitem są nie tylko płyty artystki i film "Desperately Seeking Susan", w którym wystąpiła, ale też modowe gadżety a la Madonna: koronkowe rękawiczki, czarne bransoletki z kauczuku oraz naszyjniki w formie różańca lub zakończone krzyżem bądź gwiazdą Dawida. Pierwsze klipy młodej piosenkarki spopularyzowały awangardową modę nowojorskiej ulicy wśród nastolatków najpierw w Ameryce, a później na całym świecie. Za ówczesny image odpowiadała Maripol. To ona połączyła kolorowy styl "dziewczyny z sąsiedztwa" z punkową nonszalancją.

p

Stylistka i fotografka, która w 1976 roku jako 19-latka przeniosła się ze Starego Kontynentu do Nowego Jorku, w czasach świetności punka i disco doradzała Debbie Harry i Grace Jones. Kierowała też nowojorskim oddziałem Fiorucci, popularnej włoskiej marki modowej. Na przełomie lat 70. i 80. nowojorski sklep Fiorucci na East 59th Street oprócz Madonny często odwiedzali początkujący artyści, bywalcy Studia 54, ale też Andy Warhol, Cher, Lauren Bacall czy Jackie Onassis. To właśnie stamtąd pochodzi ślubna sukienka, którą Madonna założyła za namową Maripol na sesję zdjęciową do okładki krążka "Like A Virgin" i na sławny występ na gali MTV Awards w 1984 roku. Dzięki Francuzce poznała też sławy nowojorskiej bohemy - Jeana Marie Basquiata i Keitha Harringa.


Po ślubie z Seanem Pennem artystka radykalnie zmieniła swój image i znalazła nowe inspiracje, zaś Maripol popadła w finansowe kłopoty. Szał na Madonnę i zalewające rynek tanie podróbki produktów Maripol doprowadziły ją na skraj bankructwa. Po części sama temu zawiniła, to ona zorganizowała dla zabawy pierwszy konkurs na sobowtóra Madonny. W jury zasiadła wówczas wraz z Andym Warholem, wielkim fanem młodej gwiazdy.


FREDERICK "FREDDIE" DEMANN
Gdy podczas transmitowanej gali rozdania pierwszych nagród MTV w 1984 roku Madonna tarzała się w sukni ślubnej po scenie, a wścibska kamera pokazywała jej koronkowe pończochy i podwiązki, DeMann krzyczał podobno: "Już nigdy nie zgodzę się, by występowała w telewizji na żywo!". Kiedy jednak po koncercie tłum dziennikarzy rzucił się na piosenkarkę, zupełnie ignorując uznawaną za główną gwiazdę imprezy Cyndi Lauper, stary wyga muzycznej branży zrozumiał, że znalazł intratne zajęcie na długi czas. I rzeczywiście, pracował jako menedżer artystki przez kolejne 15 lat, choć mówiło się, że jest całkowitym przeciwieństwem swej podopiecznej. Zdawało się, że dla dżentelmena starej daty, pasjonata broadwayowskich musicali i muzyki soul nie ma miejsca wśród blichtru współczesnego show-biznesu. "Gdy tłumaczyłem Freddiemu pomysł na scenę, gdy leżę w łóżku z dwoma niemal nagimi mężczyznami, widziałam, że w środku cały zamiera" - wspomina Madonna. Łączyło ich jedno - niemal wszystko, czego się dotykali, zamieniali w złoto. DeMann w latach 60. odkrywał młode talenty muzyki soul, by w kolejnej dekadzie pomagać w karierze m.in. The Eagles i Joni Mitchell. To on jako menedżer młodego Michaela Jacksona skontaktował go z Quincy Jonesem i przyczynił się do sukcesu "Thrillera". Do 1997 roku jego główną klientką była Madonna. W latach 90. został też jej wspólnikiem w Maverick Cooperation. Kompania firmowała jednak nie tylko wydawnictwa związane z Madonną, dzięki DeMannowi odnosiła też sukcesy jako wydawca płyt Alanis Morrisette czy Deftones. W 1998 roku Freddie odsprzedał swoje udziały za 20 mln dolarów. Po rozstaniu z podopieczną zdążył jeszcze powiększyć swą fortunę, odkrywając dla świata Shakirę, by na emeryturze zająć się największą pasją - produkcją spektakli na Broadwayu.


JEAN-PAUL GAULTIER
"Gdy pierwszy raz zobaczyłem ją w klipie <Holiday>, wiedziałem, że to prawdziwa fashion freak, un monstre de mode" - mówi o Madonnie "niegrzeczny chłopiec francuskiej mody", który zaprojektował dla niej stroje na "Blonde Ambiton", tournee z 1990 roku. Przygotował wówczas dla królowej popu ponad tysiąc projektów, jednak jak wspomina, artystka doskonale wiedziała, czego potrzebuje. "Gdy oglądała moje szkice, po prostu mówiła <tak, tak>, <nie, nie>" - wspomina. Rozsławiony przez piosenkarkę stożkowy biustonosz z jego kolekcji "Dadaiste" na jednej z aukcji sprzedano później za 20 tys dolarów. Dziś można oglądać go w londyńskim Muzeum Mody.

"Blonde Ambition Tour" okazała się najbardziej skandalizującą trasą w karierze Madonny. Scena, w której piosenkarka symuluje masturbację, a na ekranach w momencie orgazmu pojawia się hasło "Bóg" i rozbrzmiewa obrazoburczy "Like A Prayer", wzbudziła powszechne protesty. Choć pomysł wydaje się tyleż obrazoburczy, co tandetny, warto przypomnieć, że to nie Polacy wpadli na pomysł bojkotowania koncertów Madonny z religijnych pobudek. Podobny apel w 1990 roku wystosowało włoskie stowarzyszenie Familia Dogmani wspierane przez watykański periodyk "L’Osservatore Romano". Jeden z trzech włoskich koncertów odwołano.


STEVEN MEISEL
Jest ponoć jedyną osobą, przy której Madonna rozstawiająca po kątach Jeana-Paula Gaultiera czy menadżera Freddiego De, nie odważyłaby się podnieść głosu i powiedzieć: "Ja jestem tu szefem". Sama przyznaje, że mało kogo darzy takim szacunkiem jak tego nieśmiałego, zwykle ubranego na czarno nowojorczyka. Jeden z najsłynniejszych twórców w historii fotografii modowej, ulubiony artysta Naomi Campbell i Lindy Evangelisty, z Madonną współpracuje niemal od początków jej kariery, to on jest autorem słynnego okładkowego zdjęcia do albumu "Like A Virgin". "To od niego nauczyłam się, że modą i popkulturą rządzi potrzeba nieustannej zmiany" - tłumaczy w wywiadzie dla "Vogue’a", tym samym przyznając, że zawdzięcza mu niemal wszystko. Nic dziwnego, że na początku lat 90., nosząc się z myślą publikacji prowokacyjnego fotograficznego dokumentu "Sex" o pomoc prosiła właśnie jego. Wydany przez Maverick album ze śmiałymi zdjęcia m.in. Naomi Campbell, Isabelli Rossellini wywołał - zgodnie z zamierzeniem - wielki skandal, a półtoramilionowy nakład książki sprzedano w ciągu trzech dni. Na skutek protestów japońską edycję wycofano z obiegu. Dziś album można kupić na internetowych aukcjach za około 250 dolarów.


MARY LAMBERT
"Prosperuję dzięki kontrowersji. Sztuka powinna być kontrowersyjna" - wyznaje Madonna bez ogródek. W ciągu swej kariery świadomie, krok po kroku przesuwała granicę popkulturowej poprawności - tarzając się zmysłowo po scenie w ślubnej sukni, symulując masturbację podczas koncertów czy epatując gadżetami S&M w teledysku "Justify My Love". Największe protesty obrońców moralności wzbudziło jednak jej wideo do utworu "Like A Prayer" w reżyserii Mary Lambert, znanej też fanom horrorów jako autorka ekranizacji powieści Stephena Kinga. Jej krótki film do singla z 1989 roku, w którym naznaczona stygmatami gwiazda tańczy wśród płonących krzyży i seksualnie napastuje ciemnoskórego świętego Martina De Porres (symbolizującego też "czarnego Chrystusa" ), przeraził nie tylko stowarzyszenia religijne, ale także bossów korporacji PepsiCo, z którą Madonna podpisała właśnie lukratywny reklamowy kontrakt. Po premierze klipu Lambert szefowie kompanii po zaledwie dwóch emisjach wycofali nowy spot z jej udziałem gwiazdy, pozwalając zatrzymać jej honorarium (5 mln dolarów) bez konieczności wypełniania warunków umowy. W 2006 roku teledysk uznano za "najbardziej przełomowy klip wszech czasów".


WILLIAM ORBIT
Gdyby w 1983 roku kazano komuś wybierać, kto z trójki Madonna, Prince, Michael Jackson najdłużej utrzyma się na topie, prawdopodobnie nikt nie postawiłby na tę pierwszą. A jednak z grona wielkich gwiazd lat 80. tylko ona odnosiła komercyjne sukcesy na podobną skalę także w kolejnej dekadzie. Jej krążek "Ray Of Light" (1998) rozszedł się w 16-milionowym nakładzie, niemal trzykrotnie większym niż poprzedni "Bedtime Stories", otwierając nowy rozdział w karierze gwiazdy. Duża w tym zasługa Orbita odpowiedzialnego za nowoczesne elektroniczne brzmienie nagrań. Madonna, zatrudniając Brytyjczyka, po raz kolejny miała niezwykłego nosa. Muzyk, wcześniej znany zaledwie nielicznym, przypomniał, że jej korzenie tkwią w muzyce tanecznej. Tyle że zamiast stylizować piosenki Madonny na disco z poprzedniej epoki, połączył popową formę i doświadczenia twórców trip-Hopu, ambientu, muzyki drum’n’bass czy techno. "Ray Of Light" to pierwszy album Amerykanki oparty w większości na brzmieniach komputerowych i samplach, nagrany z minimalnym udziałem żywych muzyków. Jednak Madonna, dorastająca wśród bohemy Manhattanu i blisko związana ze światem mody, od zawsze jednym uchem sprawdzała, co nowego na listach przebojów, drugim zaś nasłuchiwała dźwięków z undergroundowych klubów Nowego Jorku i Londynu.


JAMIE KING
"40 milionów dolarów budżetu, dwa samoloty, pięć autobusów, 18 samochodów, 24 ciężarówki, 28 osób na scenie i kolejne 106 obsługi, 600 kostiumów, cztery sceny, dyskotekowa kula za milion dolców, 60 miast, cztery kontynenty, 1,2 miliona widzów - to jest dopiero wyzwanie!" - tak wspomina poprzednią trasę Madonny, "Confession Tour", jej dyrektor i choreograf Jamie King. Choć King ma na koncie współpracę z wszystkimi wielkimi show-biznesu, od Spice Girls przez George’a Michaela po Britney, to właśnie zlecenia od królowej popu są dla niego priorytetem. "To najlepsza praca na świecie" - mówi, a Madonna ufa mu już od ponad 10 lat. Sam jednak przyznaje, że największym idolem jego młodzieńczych lat był Prince, którego ubiór i ruchy naśladował, ucząc się scenicznej prezentacji. Nic dziwnego, że swą karierę zaczynał właśnie jako tancerz i choreograf na dworze "purpurowego księcia". Nagrodzony Emmy taneczny hołd dla Prince’a, który przedstawił podczas ceremonii American Music Awards w 1995 roku, zwrócił uwagę Madonny, która zaprosiła go do współpracy przy wideo "Human Nature". Jak wspomina, z propozycją gwiazda zadzwoniła do niego osobiście. Dziś to on odpowiada za najdrobniejszy element scenicznego show artystki i efekty jego pracy zobaczymy na warszawskim Bemowie.